O:siła Plutona - 2010/03/05 21:08
lisek1711 cytat: Nie da rady wyjsć za mąż bez angażowania. Więc jak rozumieć ten post? Oczywiście, że się da. Mało tego, można się nie angażować przez całe życie i być szczęśliwym. Tylko istotne co nazywamy zaangażowaniem. Ja mam tu na myśli coś takiego jak napisałem w poście wyżej: Często wiążemy się z kimś szukając przede wszystkim właśnie wsparcia, czyli obarczamy drugą osobę naszymi problemami, z którymi nie możemy sami dać sobie rady. W ten sposób nigdy nie będziemy na tyle silni, żeby być atrakcyjnym, wartościowym i równorzędnym partnerem. Prawda jest taka, że nigdy nie będzie się miało 100% zaufania do partnera - życie jest skomplikowane, a ludzie nieprzewidywalni. Dlatego angażowanie się, to robienie z siebie łatwego celu, obnażanie się. Miłość to chemia, wałkujemy to w kółko na forum. Chemia raz jest, raz jej nie ma. Opierasz związek na chemii, a nie rozsądku, to jesteś skazana na chemiczne reakcje - niespodzianki. Nie wdając się w czcze rozważania mogę Ci poradzić jedno: jeśli macie dylematy partnerskie, nie rozpoznajecie dobrze swoich potrzeb intymnych, nie wyczuwacie się dobrze nawzajem, a oboje chcecie być ze sobą, to doświadczenie jak to zrobić musicie uzyskać od osoby która przeżyła dużo więcej od Was i przeszła przez problemy partnerskie lub poległa ale zrozumiała dlaczego tak się stało. Znajomy, ktoś z rodziny, a najlepiej doświadczony psycholog - praktyk, a nie teoretyk Popytajcie ludzi którzy się rozwiedli, co robić, żeby jakoś wytrzymać ze sobą, szczególnie tych, którzy uważają że związek rozpadł się z ich winy. Tym którzy liczą na dar niebios w postaci idealnego partnera, z którym można się zaangażować bez pamięci, mogę tylko życzyć powodzenia, a gdy jednak życie okaże się brutalne, to jak najtwardszego lądowania, które ich wyleczy na zawsze z naiwnego idealizmu i liczenia na taryfę ulgową.
|