|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/03 22:30
Myślę na tym, żeby wprowadzić możliwość edycji bezpośrednio po wysłaniu postu, powiedzmy w ciągu godziny. Zobaczymy czy się uda.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/03 22:54
stargazer cytat: Poza tym takie rozumienie miłości, jako nieograniczonej wolności bez przywiązania, kojarzy mi się z nieliczeniem się z uczuciami drugiej strony albo z czymś tak skrajnym jak pozwalanie komuś na skoki w bok - bo po co ma być wierny i lojalny, niech korzysta z wolności skoro ma ochotę. Był już taki temacik i nikt nikogo nie przekonał, ale jazda była na całego Decydując się na miłość decydujemy się też na pewne ograniczenia ze względu na uczucia drugiej osoby - całkowitej wolności nigdy nie ma. Słusznie, uczucia drugiej osoby są priorytetem, więc trzeba się dobrze poznać, zanim coś się samo dokona. Ale nie decydujemy się na miłość - błąd semantyczny (czy jakiś tam). Lepiej po prostu być ze sobą i starać się wypaść dobrze w tym wszystkim
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/03 23:05
Co Twoim zdaniem jest ograniczane przez przywiązanie
Moim zdaniem błąd leży w myśleniu miłość = przywiązanie. Przywiązanie może wynikać z wielu innych czynników np. wspólne mieszkanie=przywiązanie. Z reguły jest tak że miłość powoduje pojawienie się przywiązania nie oznacza to jednak że te dwa stany muszą trwać razem do samego końca. Często bywa tak że kończy się miłość ale trwa dalej przywiązanie. Przywiązanie ogranicza nas w działaniu i zaciera to co naprawdę jest ważne. Priorytetem staje się bycie dla samego bycia. Strata byłaby zbyt bolesna.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/03 23:08
Daniela cytat: Co Twoim zdaniem jest ograniczane przez przywiązanie
Moim zdaniem błąd leży w myśleniu miłość = przywiązanie. Przywiązanie może wynikać z wielu innych czynników np. wspólne mieszkanie=przywiązanie. Z reguły jest tak że miłość powoduje pojawienie się przywiązania nie oznacza to jednak że te dwa stany muszą trwać razem do samego końca. Często bywa tak że kończy się miłość ale trwa dalej przywiązanie. Przywiązanie ogranicza nas w działaniu i zaciera to co naprawdę jest ważne. Priorytetem staje się bycie dla samego bycia. Strata byłaby zbyt bolesna.
Teraz rozumiem Miłość prowadzi do przywiązania, ale przywiązanie nie równa się miłość - z tym się zgadzam Może coś źle odebrałam, ale myślałam, że postulujesz miłość pozbawioną przywiązania, co wydawało mi się niewyobrażalne.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/03 23:23
Daniela, bardzo przypominasz mi mnie samą. Do niedawna podobnie jak Ty myślałam i pewnie dlatego singlowałam Miłość kojarzyła się mi się z przywiązaniem, a tym samym i ograniczeniem wolności, ale ostatnio zaczynam inaczej myśleć
Schlebia mi takie porównanie wszakże jesteś tu jedną z najbystrzejszych osób. Jednak mylisz się w założeniu że wolność jest dla mnie celem nadrzędnym. Wolność jest ważna ale miłość ważniejsza. Z przyjemnością pozwalam się jej zniewolić. Nie mam nic przeciwko temu żeby ograniczyło mnie uczucie ale nie mieszkanie ani przywiązanie. Jak kocham to nie zastanawiam się zbyt wiele. Miłość nie idzie u mnie w parze z rozsądkiem.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/03 23:27
Może coś źle odebrałam, ale myślałam, że postulujesz miłość pozbawioną przywiązania, co wydawało mi się niewyobrażalne.
Nie ja postuluje miłość czystą w sensie niczym nie wypaczoną. Miłością powodowana miłością.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/04 23:08
Czytam Wasze definicje miłości z zainteresowaniem
Daniela cytat: Miłość nie idzie u mnie w parze z rozsądkiem
u mnie niestety czasami rozsądek bierze górę nad zatraceniem się w miłości. może to przykre i nieczułe, ale idealistyczne związki oparte na bezgranicznym poświęceniu są nie dla mnie. ja muszę czuć rozsądek w tym wszystkim, czuć konkretne rzeczy, które podpowiada mi albo doświadczenie, albo tzw common sense, żeby móc zatracić się w miłości..
długo analizuję swoje uczucia względem innej osoby, taki wewnętrzny dialog..nie jestem z tych kobiet co po miesiącu krzyczą " kocham Cię!!!" jakoś tak mam, że uczucie nabiera u mnie znaczenia z czasem.
Nie boję się też utraty uczucia niezależności w związku, bo jak jestem z kimś i kogoś zaczynam kochać, czuję jeszcze większą siłę i motywację do działania, taki zastrzyk energii..nie jest to ograniczenie dla mnie, wręcz przeciwnie - tak to czuję.
pozdrawiam,
Gemini
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/04 23:41
długo analizuję swoje uczucia względem innej osoby, taki wewnętrzny dialog..
Ja wprost przeciwnie. Jak kocham to nie zastanawiam się dlaczego. Po prostu czuje to i to mi wystarczy.
nie jestem z tych kobiet co po miesiącu krzyczą " kocham Cię!!!
No ja też nie. Jestem z tych co mogą to powiedzieć po jednym dniu. Nie mam bariery właściwego momentu także w zasadzie każdy może być właściwy.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 22:17
Powracają do tematu. Proponuje przyjrzeć się teraz aspektom Wenus-Jowisz.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 22:22
Znam jedną osobę z kwadraturą Wenus-Jowisz. Przecenia swoje możliwości i przesadza w korzystaniu z uroków życia czego skrycie jej zazdroszczę
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 22:32
To jest kwestia percepcji. Delikatna natura będzie się czuła wspaniale nie korzystając łapczywie z "uroków życia", surowa czy wypaczona natura będzie żyła szybko, ale wcale nie znaczy, że jej doznania będą piękniejsze, czy mocniejsze. Kwestia chemii i bagażu życiowego.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 22:38
Świat nie dzieli się tak łatwo.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 22:42
Że niby czasami potrzeba sielanki, a czasami mocnych wrażeń?
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 22:56
Że niby czasami potrzeba sielanki, a czasami mocnych wrażeń?
Chociażby. Ale nie w tym rzecz. Ludzie są znacznie bardziej skomplikowani. My staramy się ich jakoś uprościć żeby stali się dla nas bardziej przewidywalni i w tym celu wrzucamy ich w schemat. Czy "delikatna" natura ( cokolwiek miało by to znaczyć ) musi hasać po łące z bukietem polnych kwiatów? Czy jej doświadczenia zawsze muszą być zgodne z jej naturą. A co jeśli robi coś do czego nie jest psychicznie predysponowana? Znam wiele osób którym doświadczenia otworzyły oczy na ich prawdziwą naturę.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 23:01
Z tym otwieraniem oczy, to chyba po prostu kwestia rozwoju osobowości i zbierania doświadczeń. Horoskop urodzeniowy, czy odziedziczone geny nie pozostawią wątpliwości co do natury natury
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 23:04
W każdym człowieku drzemie jakieś zwierzę. Kwestia natury, czy to zwierzę będzie się budziło często, czy rzadko, albo wcale.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 23:15
W każdym człowieku drzemie jakieś zwierzę. Kwestia natury, czy to zwierzę będzie się budziło często, czy rzadko, albo wcale.
A czym jest te "zwierze" ? Lubimy oszukiwać się że wszystkie niepożądane cechy są zanimizowane w ten sposób się od nich odcinamy. Myślę że człowiek powinien być świadomy swojej ciemnej strony co więcej myślę że nie powinien przed nią uciekać.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 23:34
Atawizmy to nie są znowu takie niepożądane cechy i masz rację, że każdy powinien je w sobie poznać. Dopiero wtedy będzie świadomy tego kim naprawdę jest. W życiu seksualnym atawizm to podstawa, cywilizacja je zagłusza, nie obcujemy z naturą tylko z betonem, pieniądzem, podlegamy przeciążeniu informacyjnemu i prymitywnej popkulturze kina i telewizji. Zagłuszane są pierwotne instynkty, cierpią na tym intymne relacje, w sensie odczuwania drugiego człowieka i jego potrzeb.
|
|
|
O:Wenus w aspektach - 2010/03/07 23:49
Animalizacja nie animizacja. Wprawdzie pierwsza jest jedną z odmian drugiej ale zasadniczo zmienia kontekst mojej wypowiedzi.
|
|