«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
maya
    
uraniczne związki - 2011/10/27 00:49
Jakoś rzadko trafiam na dyskusje dotyczące związków z mocno zaakcentowanym uranem, częściej czytam o toksycznych plutonicznych. Interesuje mnie ten uran, bo mam go m.in. w koniunkcji z ascendentem, w kwadraturze do księżyca. Jestem chora na punkcie swojej wolności w związku, w ogóle w jakiejkolwiek relacji. Jestem w stanie być tylko z kimś - kto pozwoli mi na wszystko. Wiem, że to brzmi strasznie, ale ja tego właśnie potrzebuję. Kiedy ktoś da mi bezgraniczną wolność, dopiero wtedy czuję się bezpiecznie i ufam. Ta potrzeba indywidualności, bunt przeciwko jakiemukolwiek naciskowi, przymusowi - jest u mnie strasznie silna. To mi i przeszkadza, i skazuje na jakiś rodzaj samotności,nie umiem się podporządkować i to się bardzo często obraca przeciwko mnie. Spotykam w życiu osoby- chodzi mi o te najbliższe, z którymi się nadzwyczajnie rozumiem, które również są "uraniczne": albo mają niekonwencjonalny sposób życia, albo są dużo młodsze, dużo starsze, z zupełnie różnorodnych środowisk, ekscentrycy, bardzo często wykluczeni w jakiś sposób społecznie. Zastanawiam się, czy synastryczne aspekty między uranem a planetami osobistymi- chodzi mi zwłaszcza o 'negatywne' (piszę 'negatywne', choć staram się nie wartościować żadnego z aspektów):kwadratury, opozycje, zawsze są niszczące i destabilizujące, nie wróżą przyszłości jeśli chodzi np. o bliższe związki. A może właśnie takie dwie uraniczne osoby właśnie czegoś takiego potrzebują. Wypracowania sobie wzajemnego pola wolności. Bo wszędzie, gdzie o tym czytam, natykam się na pesymistyczne rokowania. Nie wiem właściwie, o co chciałam zapytać, nie ma tu konkretnych pytań, chciałabym tylko dowiedzieć się na temat doświadczeń osób w takich uranicznych relacjach- długotrwałych, nie takich, które zaczynały się od elektrycznej iskry i gasły wkrótce potem. Czy przy reszcie fajnych aspektów ten uran mimo wszystko zawsze namiesza? jestem czasem irracjonalnie przerażona tą planetą, z którą żyję już tyle lat a zupełnie nie wiem, czy słusznie

seiw83
    
O:uraniczne związki - 2011/10/27 11:18
wolnosc to fajna sprawa ale... Moze gdzies jest w tobie uraz ktory wymaga zebyc byla niekontrolowana irobisz wszytko zeby czu sie wolna, tak jak inni moga zyc tylko w stadzie, sprawa do zbadania. A zatem przesledz swoje wnetrze poszukaj emocji zdarzen, ktore moga sie powtarzac i dotyczyc tego samego tematu, planety pokoleniowe maja to do siebie ze sa t ogleboko zakorzenione sprawy ktore nauczylismy sie automatycznie pomijac i wylaczac. Uranicznie to nie plutonicznie. ale nadal gleobokie urazy emocjonalne, zobacz na pozycje urana w domu, a bedziesz widziec jakiego pola dotyczy i domy planet do ktorych ma aspekty, oraz rodzaj aspektow.

Kornelia
    
O:uraniczne związki - 2011/10/27 11:49
Ciekawe. Też miewam ostatnio podobne refleksje. Dlaczego jest u mnie tak a nie inaczej i czy nie szukam aby znajomych emocji. Często chyba marsowych o których w ogóle się nie pisze.
Ty natomiast napisałaś ważne moim zdanie słowa: "A może właśnie takie dwie uraniczne osoby właśnie czegoś takiego potrzebują." No a może właśnie od tego trzeba zacząć. Jakiego związku potrzebujemy, jego rodzaju wymiany energii. Podobne przyciąga podobne. Uranicy będę przyciągać drugich. Seiw zaleca poszukiwania. No i ok. Wszystko ma jakieś źródło tyle, że rzecz chyba w tym żeby zaspokajać swoje faktyczne potrzeby a dostosowywać je do ogólnie przyjętych kanonów. Bo inaczej skrzywienie i wypaczenie. Dla mnie ok. Dawno już przestały straszyć mnie te słowa. Co więcej cenie sobie jednostki wypaczone społecznie. Osobowość nie tworzy się z niczego. Musi swoje dostać. Normalność nie jest największą z zalet. Ale wracając do tematu. Energia poszukuje podobnej. Nie zawsze chodzi o aspekty. Wystarczy na przykład, że ktoś ma kwadrat Słońce- Uran a inny Urana na DSC i to już trafia. Nie wierzę w owocne spotkania skrajności. Może być moment fascynacji ale z czasem pozostaje tylko rozdrażnienie. Negatywne dodam bo istnieje też rozdrażnienie działające stymulująco. Ale to już osobny temat.

sett
    
O:uraniczne związki - 2011/10/27 13:23
Kiedy byłam mała i padało pytanie za kogo zamierzam wyjść za mąż,zawsze odpowiadałam: za pilota,marynarza albo lekarza. Wtedy jeszcze nie interesowałam się astrologią,a odpowiedź dlaczego za któregoś z tych panów,uświadomiłam sobie później...bo go nigdy nie ma w domu Nie wiem czy byłabym w stanie wytrzymać z kimś non stop pod jednym dachem. Nie daj Boże żeby partner zaczął mnie ograniczać i próbować zrobić ze mnie kurę domową. Na uwagi typu: „Ej kobieto podaj mi piwo”,albo „Nigdzie nie pójdziesz” mężczyzna w ekspresowym tempie opuszcza miejsce zamieszkania. Fakt,że ja dość szybko się nudzę i potrzeba czegoś interesującego żeby zatrzymać mnie przy sobie.
Nie ma co się przejmować pesymistycznymi wizjami samotnego życia. Wiele osób z aspektami Urana wchodzi w długoletnie związki. Mam koniunkcję Urana ze Słońcem,Marsem,MC i Węzłem Pn i jedno małżeństwo mam już za sobą. Prędzej czy później trafi się ktoś o podobnym podejściu do związku,komu potrzeba niezależności i odrobiny samotności nie będzie przeszkadzała. Chyba w „Cyklach Życia i Związkach Międzyludzkich” był fragment o kobiecie której trudno było utrzymać jakikolwiek związek z racji mocnego Urana w horoskopie. Nawet sam autor stracił nadzieję,ale o dziwo znalazł się odpowiedni partner dla tej pani. Uraniczni rzeczywiście ciągną do siebie. Moje 2 najbliższe przyjaciółki mają aspekty Uran-Słońce i Wenus-Pluton.
W uranicznej relacji z innym Uranikiem byłam przez ostatni rok. Czy fajnie? Z jednej strony tak,bo jest dużo swobody,każde żyje swoim życiem,można sobie realizować swoje pasje,a mimo wszystko od czasu do czasu jest namiastka bliskości i nigdy nie jest nudno. Może inaczej – zbyt mało czasu spędza się ze sobą,żeby związek spowszedniał. Z drugiej strony moja sfera emocjonalna nie została zaspokojona,bo wieczna niepewność podkopuje poczucie bezpieczeństwa mojego Księżyca. Okazuje się,że podobieństwa w horoskopach wcale nie muszą oznaczać,że między osobami powstaną trwałe relacje. Ale miło wspominam taką znajomość. Oczywiście trzeba odróżnić związek uraniczny od spotykania się uranicznie co jakiś czas w celu zaspokojenia pewnych potrzeb.
Na dzisiejszy dzień jestem sama,ale nie samotna i jest mi bardzo dobrze ze sobą. Nie wiem czy miałabym ochotę na jakiś związek,może w przyszłości jak spotkam odpowiednią osobę. A jak wyjdę za mąż to już chyba nie za pilota,albo lekarza...tylko ambasadora


Edytowany przez sett: 2011/10/27 13:25

maya
    
O:uraniczne związki - 2011/10/27 15:34
Właśnie, u mnie też, odkąd byłam małą dziewczynką, pojawiały się myśli, że nigdy nie wyjdę za mąż, a na pewno nie będę w żadnym tradycyjnym związku. Wszyscy pukali się w głowę i mówili, że mi przejdzie. A ja się z wiekiem w tym tylko utwierdzam, że moje życie na płaszczyźnie związkowej po prostu będzie niekonwencjonalne, bo ja się w innym nie odnajduję. Próbowałam "normalnego" i zawsze zwiewałam. To samo dotyczy zresztą w ogóle współpracy z ludźmi. Ja się nie nadaję do instytucji, zbiorowisk, ja ludzi toleruję w kontakcie indywidualnym. Cała moja edukacja to dla mnie coś porównywalnego ze szpitalem psychiatrycznym, jeśli chodzi o pracę, to jestem chyba skazana na freelance lub własną działalność. To trochę aspołeczne, ale mam tak odkąd pamiętam. I właśnie błędem wydaje mi się naginanie się do abstrakcyjnej nieistniejącej skądinąd normy, że to ja muszę się zmienić, dostosować do reszty. Bo tak zewsząd słyszałam i słyszę. Próbowałam. Ja właśnie przez te próby "bycia normalną" od zawsze dostawałam, bo ja "normalna" na siłę być nie potrafię. Jeśli chodzi o bycie z kimś, nie jest to równoznaczne z byciem na odległość czy z widywaniem się raz w miesiącu, ale z dawkowaniem sobie siebie: bo ja się duszę w ludzkich skupiskach, tak samo nie wytrzymałabym mając kogoś na co dzień non stop. To nie jest równoznaczne z brakiem potrzeby bliskości i bezpieczeństwa, mi się wydaje, że to wszystko da się utrzymać w równowadze. Ja po prostu potrzebuję samotności i przestrzeni od czasu do czasu jak tlenu. Dlatego myślę o byciu z kimś podobnym jako o najzdrowszym rozwiązaniu.

seiw83
    
O:uraniczne związki - 2011/10/27 16:27
podpowiedz nr 1.
popatrzcie na rodziow, jaki maja zwiazek, jakie nawyki, czego sie boja albo w czym sa mocni, a w szczegolnosci co ich do siebie ciagnie. Kobieta bedzie miec podobny zakres strachu co matka, ale tez i ojciec. Emocje mozna przepracowac z 2 stron yan i yin.

sett
    
O:uraniczne związki - 2011/10/27 17:11
...moich to łączy tylko wspólny adres zamieszkania w dowodzie,gdyby nie warunki mieszkaniowe każde żyłoby sobie osobno i było szczęśliwe...i tak cud,że się do tej pory nie pozabijali na podwójnym nelsonie kwadratur Księżyców z Saturnami. Z ostatnim facetem miałam właśnie taki ładny aspekt 0' kwadrat mojego Saturna z jego Księżycem i 0' trygon mojego Księżyca z jego Saturnem...mimo innych cudownych aspektów trwałości relacji to nie dało...ale uczucie jakby mój Księżyc ktoś przepuścił przez maszynkę do mięsa brrr wszystkie wspomnienia z dzieciństwa wywlekło na powierzchnię

Astromix
    
O:uraniczne związki - 2011/10/27 19:15
Kornelia cytat:
Energia poszukuje podobnej. Nie zawsze chodzi o aspekty. Wystarczy na przykład, że ktoś ma kwadrat Słońce- Uran a inny Urana na DSC i to już trafia. Nie wierzę w owocne spotkania skrajności. Może być moment fascynacji ale z czasem pozostaje tylko rozdrażnienie. Negatywne dodam bo istnieje też rozdrażnienie działające stymulująco. Ale to już osobny temat.

Bardzo słusznie w pierwszych zdaniach i to jest może najlepsza odpowiedź na pytania: "Jest nam ze sobą dobrze, a nie mamy dobrego porównawczego." Dalej już trochę mniej, bo dlaczego nazywać uraników skrajnościami? Ludzie wypaczeni społecznie? Ludzie jak wszyscy inni, chyba tylko mocniej czujący smak życia. Dla mnie to jest wyjaśnienie potrzeby niezależności, samotności uraników - spokój pozwalający ogarnąć się i wejść głębiej w rzeczywistość, niż jest to możliwe w przypadku tradycyjnych związków. Oczywiście jest też zależność mocny uranik - mocno skomplikowane dzieciństwo i młodość za sprawą wpływu ojca, matki, lub braku tego wpływu, jeśli Uran aspektuje światło. Być może potrzeba "otwartych drzwi" znika, gdy znajduje się kogoś, do kogo można mieć pełne zaufanie i nie chodzi tutaj o kwestie seksu, tylko zrozumienie słabości i potrzeb drugiej osoby. Oczywiście nie jest łatwo znaleźć tolerancyjnego partnera, bo faceci do spraw seksu podchodzą chyba bardziej emocjonalnie od kobiet. Uranicy mogą potrzebować szczególnie porozumienia umysłowego, może nawet oddzielenia więzi umysłowej od emocjonalnej, by ta pierwsza była niezagrożona doznaniami psycho-fizycznymi.

Kornelia
    
O:uraniczne związki - 2011/10/28 15:24
Bardzo słusznie w pierwszych zdaniach i to jest może najlepsza odpowiedź na pytania: "Jest nam ze sobą dobrze, a nie mamy dobrego porównawczego." Dalej już trochę mniej, bo dlaczego nazywać uraników skrajnościami? Ludzie wypaczeni społecznie? Ludzie jak wszyscy inni, chyba tylko mocniej czujący smak życia. Dla mnie to jest wyjaśnienie potrzeby niezależności, samotności uraników - spokój pozwalający ogarnąć się i wejść głębiej w rzeczywistość, niż jest to możliwe w przypadku tradycyjnych związków. Oczywiście jest też zależność mocny uranik - mocno skomplikowane dzieciństwo i młodość za sprawą wpływu ojca, matki, lub braku tego wpływu, jeśli Uran aspektuje światło. Być może potrzeba "otwartych drzwi" znika, gdy znajduje się kogoś, do kogo można mieć pełne zaufanie i nie chodzi tutaj o kwestie seksu, tylko zrozumienie słabości i potrzeb drugiej osoby. Oczywiście nie jest łatwo znaleźć tolerancyjnego partnera, bo faceci do spraw seksu podchodzą chyba bardziej emocjonalnie od kobiet. Uranicy mogą potrzebować szczególnie porozumienia umysłowego, może nawet oddzielenia więzi umysłowej od emocjonalnej, by ta pierwsza była niezagrożona doznaniami psycho-fizycznymi.


No troszkę się tam rozjechałam z tematem, ale z drugiej strony dlaczego nie. Przecież społeczeństwo opiera się na tym co konwencjonalne i przewidywalne. Bóg, honor i ojczyzna. No a Uran kapkę z innej beczki. Paradoks tej planety jest taki, że te wyjście poza społeczeństwo może być a nawet powinno być użyteczne społecznie. A więc rozwój poprzez negację istniejącego porządku. Nie od dziś wiadomo, że społeczeństwo które się nie rozwija umiera a inność budzi sprzeciw. W tym rozumieniu nieprzystosowanie może być zgubne dla jednostki ale zbawienne dla ogółu. Powiało nieco patosem ale to dla lepszego rozjaśnienia sprawy. Określenie wypaczony społecznie może być więc komplementem.
Komplikacje są podstawą osobowości. Nie ma ciekawego człowieka bez ciekawej historii.


Edytowany przez Kornelia: 2011/10/28 15:33

sett
    
O:uraniczne związki - 2011/10/28 19:08
Uranikom jest po prostu trudno zrezygnować z siebie i ze swoich przyjemności. Dlatego dobrze by partner podzielał część zainteresowań,albo zostawił trochę miejsca na realizację pasji takiej „wyzwolonej” osoby. Porozumienie umysłowe i intelektualne jak najbardziej. Taka przyjaźń z elementami miłosnymi – to mogłoby być dobre uraniczne dobre rozwiązanie. Albo przejście od koleżeństwa do uczuć wyższych. Tak czy inaczej nie może być nudno,a niestety kiedy wkrada się codzienność i rutyna szybko można oddalić się od siebie,albo szukać czegoś nowego i interesującego. Co się musi dziać. Nuda jest dla mnie najgorszym wrogiem.

Astromix cytat:
Być może potrzeba "otwartych drzwi" znika, gdy znajduje się kogoś, do kogo można mieć pełne zaufanie i nie chodzi tutaj o kwestie seksu, tylko zrozumienie słabości i potrzeb drugiej osoby. Oczywiście nie jest łatwo znaleźć tolerancyjnego partnera, bo faceci do spraw seksu podchodzą chyba bardziej emocjonalnie od kobiet.
To prawda,trudno spotkać kogoś z kim związek byłby spełniony na wszystkich płaszczyznach. Ale fantastyczny seks smakuje wyśmienicie kiedy „po” jest jeszcze ochota, żeby otworzyć do tej osoby usta. Co do emocjonalnego podejścia brzydszej płci do seksu. „Mężczyźni” być może mają takie umiejętności,ja w swoim życiu spotykałam głównie „Facetów”,a oni mają odmienne podejście...emocji to im wystarcza na kilkanaście minut,później już wyczerpują się ich walory intelektualne.

Gwiazdologia
    
O:uraniczne związki - 2011/10/28 20:05
Ouć, dużo tego, ale do rzeczy:

2011/10/27 00:49 Maya

Jakoś rzadko trafiam na dyskusje dotyczące związków z mocno zaakcentowanym uranem, częściej czytam o toksycznych plutonicznych

Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że Uran nie jest toksyczny. Toksyczność to prędzej żywioł wody (mechanicznie to ujmę) - on pochłania syf i odpadki. Bez urazy dla posiadaczy silnej wody w horoskopie. Ogień spala emocjami, powietrze rozwiewa, ziemia - no cóż, ona próbuje coś robić ze sobą i też trochę cierpi, ale się z tym nie nosi...

Jestem chora na punkcie swojej wolności w związku, w ogóle w jakiejkolwiek relacji. Jestem w stanie być tylko z kimś - kto pozwoli mi na wszystko.

Świadomość takiego stanu rzeczy to skarb.

Zastanawiam się, czy synastryczne aspekty między uranem a planetami osobistymi- chodzi mi zwłaszcza o 'negatywne' (piszę 'negatywne', choć staram się nie wartościować żadnego z aspektów):kwadratury, opozycje, zawsze są niszczące i destabilizujące, nie wróżą przyszłości jeśli chodzi np. o bliższe związki.

Z pozycji ultra Wodnika Ci odpowiem - nie wierzę w synastrie z Uranem. Niech mnie za jaja powieszą, ale dla mnie jest to mitologizowanie. Zwłaszcza w przypadku tych, których dzieli kilka miesięcy - rok, dwa (w przypadku Rx Urana). Jak ktoś przedstawi w fachowym czasopiśmie lub wykładzie wpływ Urana w synastrii, to posypię głowę popiołem.

Czy przy reszcie fajnych aspektów ten uran mimo wszystko zawsze namiesza? jestem czasem irracjonalnie przerażona tą planetą, z którą żyję już tyle lat a zupełnie nie wiem, czy słusznie

Związek Johny'ego Deppa rozpoczął się na wyrazistym Uranie przez DESC, tak samo mojej znajomej - obydwie osoby mają Wodnika DESC przy okazji. Jakoś mija kilka, kilkanaście lat i wszystko OK. Nie demonizowałbym. Tylko musi być przestrzegana zasada - jak napisałaś - wolność.

Gwiazdologia
    
O:uraniczne związki - 2011/10/28 20:13
Kiedy byłam mała i padało pytanie za kogo zamierzam wyjść za mąż,zawsze odpowiadałam: za pilota,marynarza albo lekarza. Wtedy jeszcze nie interesowałam się astrologią,a odpowiedź dlaczego za któregoś z tych panów,uświadomiłam sobie później...bo go nigdy nie ma w domu

Polecam komputer (projektowanie stronki, pisanie, czytanie, wirtualni znajomi). On jest dość dobrym "dyspozytorem wolności" pod jednym dachem.
Czasem i ja faktycznie chcę sobie odpocząć i wyrzucić wszystkich w cholerę. To uraniczne. Nie trzeba kogoś wywalać, wystarczy mieć dwa osobne pokoje i chwilowo nie siedzieć sobie na głowie.

Wiele osób z aspektami Urana wchodzi w długoletnie związki. Mam koniunkcję Urana ze Słońcem,Marsem,MC i Węzłem Pn i jedno małżeństwo mam już za sobą. Prędzej czy później trafi się ktoś o podobnym podejściu do związku,komu potrzeba niezależności i odrobiny samotności nie będzie przeszkadzała.

Mam to szczęście, że złapałem taką osobę za drugim podejściem I trwa to 6,5 r.

moja sfera emocjonalna nie została zaspokojona,bo wieczna niepewność podkopuje poczucie bezpieczeństwa mojego Księżyca. Okazuje się,że podobieństwa w horoskopach wcale nie muszą oznaczać,że między osobami powstaną trwałe relacje.

Dwie osoby niezależne mogą się po prostu sobą znudzić. Wypadałoby, żeby jedna miała silną inicjatywę, albo emocjonalne przewałki, to i ultra-uranik wyjdzie poza swój schemat "wolności" i przeznaczy trochę czasu na drugą osobę.

zetablack
    
O:uraniczne związki - 2011/10/28 21:37
Gwiazdologia cytat:


Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że Uran nie jest toksyczny. Toksyczność to prędzej żywioł wody (mechanicznie to ujmę) - on pochłania syf i odpadki. Bez urazy dla posiadaczy silnej wody w horoskopie.

Gwiazdologio woda nie zbiera syfu, woda ma właściwości oczyszczające. Arroyo pisze, że to właśnie brak wody prowadzi do powolnego zatruwania organizmu tak samo toksycznymi emocjami jak i odpadami powstającymi w wyniku przemiany materii.

Kornelia
    
O:uraniczne związki - 2011/10/28 23:44
zetablack cytat:
Gwiazdologia cytat:


Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że Uran nie jest toksyczny. Toksyczność to prędzej żywioł wody (mechanicznie to ujmę) - on pochłania syf i odpadki. Bez urazy dla posiadaczy silnej wody w horoskopie.

Gwiazdologio woda nie zbiera syfu, woda ma właściwości oczyszczające. Arroyo pisze, że to właśnie brak wody prowadzi do powolnego zatruwania organizmu tak samo toksycznymi emocjami jak i odpadami powstającymi w wyniku przemiany materii.



I pochłaniające również. Kolejność jest prosta.

Gwiazdologia
    
O:uraniczne związki - 2011/10/29 00:01
Arroyo, powiadasz ? OK: "Astrologia, karma, transformacja" s. 28, Multum 1999 :

"Jeśli planeta lub planety znajdująca się w napiętym układzie jest w znaku wodnym, oznacza to potrzebę wysubtelnienia naszych emocji i sposobu ekspresji emocjonalnej. Osoba z takim rozmieszczeniem planet może wyrażać swoje uczucia podczas tego życia w sposób zarówno niezbyt wyszukany jak i zbyt przymusowy [...].
Instynktowne reakcje takiej osoby mogą być albo zbyt stłumione, albo w sposób bardziej niekontrolowany dominujące, dlatego musi się ona nauczyć zarówno kanalizowania swojej energii emocjonalnej, jak i ochraniania siebie przed negatywnymi wpływami zewnętrznymi [...]
Osoba taka może być zbyt przywiązana do zaspokojenia emocjonalnego, przedkładając je ponad wszystko inne"

No i tu jest problem, że wierzysz w oczyszczający charakter wody. I zgadza się - to jest jedna z funkcji dobrze sharmonizowanej wody, ze spojrzeniem w Księżyc.

Aczkolwiek w tym krótkim tekściku (pewnie znalazłbym multum innych, ale wybrałem specjalnie Arroyo) padają kody:
- WYRAŻAĆ W SPOSÓB PRZYMUSOWY
- OCHRANIANIE SIEBIE
- ZASPOKOJENIE EMOCJONALNE

Ja bym od siebie dorzucił:
- NADWRAŻLIWOŚĆ na świat zewnętrzny
- HISTERYCZNOŚĆ (niestety)
- OBSESJE I LĘKI (niestety)

Pisałem o "zasyfieniu organizmu" nie w kontekście tego, że woda jest brudna. Ale jeśli człowiek jest przewrażliwiony, emocjonalny do szpiku kości, to wchodzi w pewien układ. Ta jego emocjonalność i reagowanie wchodzą w układ zamknięty (mimo wszystko). Stosunek ze światem nie jest oceanem, jest pewnym przesmykiem, kanałem, bo trzeba się chronić.
Wówczas emocjonalność zaczyna przypominać pewnego rodzaju bajorko. Zaczyna śmierdzieć podejrzliwością (że ktoś krzywdę uczyni), człowiek reguluje spusty wodne (bo boi się, że ocean czyichś słów, zachowań i czynów może zaszkodzić mikroklimatowi). W tym zastęchłym jeziorku zaczyna pić, narkotyzować się, wpadać w jakieś sekty. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że grupka samobójców z Klubu 27, różnych fanatyków, albo guru ma wyeksponowanego Plutona, albo Neptuna. Bez wzaględu na to, czy się to podoba, czy nie.

Owszem, woda ma funkcję oczyszczającą, ale współczesne społeczeństwo jest nazbyt agresywne, aby przetrwać na żywiole wody. Takie osoby zamykają oczy, oglądając krwawe sceny z TV, internetu. Przechodzą na wegetarianizm, ciepią z powodu wszechpanującego okrucieństwa. Jednakże woda w "układzie zamkniętym" (odgrodzenie od świata, bo świat jest "zły" i "nieczuły") zaczyna naprawdę być trująca.

Znam mnóstwo osób z koniunkcjami Słońce-Neptun, Księżyc-Neptun. Otóż, ciężary emocjonalne, które wiszą na tych osobach, są spore. W większości przypadków mają świetne czułki i antenki, mówią, że są prowadzone przez Boga / "Górę", albo intuicję i to się potwierdza. Aczkolwiek oczyszczający charakter dotyczy co najwyżej ich kontaktu ze społeczeństwem ("obdarzają je większą miłością"), bo w środku czają się trucizny.

Kwestia tego jeszcze, jak się zachowują osobne planety i osobne znaki. Zdecydowanie idę ku kierunkowi, że Neptun oczyszcza "lepiej" niż Pluton, bo pierwszy daje więcej miłości, drugi zaś więcej determinacji i jakiejś obsesji...
Ryby też są znacznie inne niż Skorpion, ten zaś jeszcze inny niż Rak. Różnice między nimi są kapitalne... !

Ja sam nie posiadam nic wodnego w horoskopie, puste domy VIII, XII i tylko Merkury puka sobie na IC.
Z aspektowań nic szczególnego, tylko lekka kwadratura Neptun-Księżyc, ale to się nie wyróżnia. No, parę sekstyli Neptuna ewentualnie...

Z tym "zatruwaniem" to jeszcze taka sprawa, że ktoś ma gigantyczną emocjonalność i jakiś tam "spust" do jej uzewnętrzniania. Inna osoba (zapewne ja) mam mniejszą emocjonalność i wyrazistość uczuć i węższy spust, choć z drugiej strony b. dużo piszę i pracuję na poziomie mentalnym (ale też buhdialnym - świata wartości i etyki, oraz astralnym - lubię "ćwiczyć" swoje reakcje lęku i gniewu).

Wiadomo, że jeśli osoba ma multum odczuć, to spust (rozmowy, głaski, reakcje) nie wytrzyma tego. Wówczas... zostanie ona zalana swoimi emocjami (łzy, histerie, obsesje, szantaże, sentymenty, autodestrukcja, itp). Znam sporo osób takich i Ty pewnie znasz - konteksty tłumaczenia sytuacji z punktu społecznego, mentalnego, nawet "duchowego" nie mają sensu, ponieważ te osoby są tak mocno zafiksowane na swoich uczuciach, że jedyną receptą jest je przytulić, wesprzeć, albo zafundować jakąś przyjemność ciału (spacer, kąpiel, alkohol, przytulasy, etc.).

Cała ta "gadka" o nietoksycznym Uranie ma związek z Plutonem i tym co zasygnalizowała Maya nt tego, że opowiada się o toksyczności Plutona i nietoksyczności Urana.
Otóż to - Pluton bywa powiązany ze Skorpionem (mimo wszystko) i ma tendencje do władczości, kontroli, determinacji, jakichś histerii. Natomiast Uran, słusznie powiązany z Wodnikiem, bardzo szybko - ucina, szokuje, zmienia, wywraca do góry nogami. Taka planeta nie umie być toksyczna, gdyż ma "w dupie" wszystkie wpływy...

Pozdrawiam !

Gwiazdologia
    
O:uraniczne związki - 2011/10/29 00:08
Dokładnie - tak jak Kornelia mówi (nie chcę robić jakiejś sztucznej linii podziału)

Woda oczyszcza, ale też zapamiętuje (Księżyc w kosmogramie !)

Człowiek też jest "wodą", która zapamiętuje pewne sprawy i nie może ich rozbić, tylko przeżywa, przeżywa..., robi sztuczne przewagi, że "więcej widzi", "więcej czuje", "więcej rozumie", lekceważąc jakąkolwiek intelektualną formę

Woda stosowana jest w homeopatii - bo zapamiętuje. Wielkie eksperymenty podewziął Maseru Emoto - polecam wpisanie w google, jak woda jest podatna.
No właśnie - woda jest sterowalna, podatna. Zapisana jest w niej informacja. Woda rzadko kiedy jest czysta. Najczęściej ma przekaz. Przecież pochodzi z jakiegoś źródła - jest czysta, albo brudna. Więc sens oczyszczający jest wtedy, gdy ona jest czysta. Równie dobrze bowiem można "oczyszczać się" za pomocą alkoholu - zbijając stres (na krótką metę działa).

Pozdrowienia !

seiw83
    
O:uraniczne związki - 2011/10/29 11:00
ja bym woalsnie traktowal wode jako medium w ktorym ksztalt jest latwo formowalny, jak i ksztalt nie ma oporow, stan zawiesznia, ziemia jest twarda, powietrze za miekkie a woda daje balans i wzmacnia. To odbiega od tematu.
uraniczne zwiazki- nagle szybkie wybuchowe i koniec, jak ktos chce wiecej to nie jest uran, mlotkiem mocno mozna dostac raz. drugi raz juz bedzie sie przygotowanym, a to juz nie uran

Marcuscynicus
    
O:uraniczne związki - 2011/10/29 12:21
"Uraniczny związek" brzmi równie kuriozalnie jak określenie "wolny acz zniewolony". Taka uraniczna relacja kończy się równie szybko jak zaczyna.
Ja mam jedną z najgorszych sytuacji pod tym względem, bo obrywam z dwóch stron- Uran na asc i Jowisz w siódmym domu. To planety, które najmniej sprzyjają wejściu w związek. Okazji wiele, ale chęci brak.

zetablack
    
O:uraniczne związki - 2011/10/29 14:26
Gwiazdologia cytat:


Pisałem o "zasyfieniu organizmu" nie w kontekście tego, że woda jest brudna. Ale jeśli człowiek jest przewrażliwiony, emocjonalny do szpiku kości, to wchodzi w pewien układ. Ta jego emocjonalność i reagowanie wchodzą w układ zamknięty (mimo wszystko). Stosunek ze światem nie jest oceanem, jest pewnym przesmykiem, kanałem, bo trzeba się chronić.
Wówczas emocjonalność zaczyna przypominać pewnego rodzaju bajorko. Zaczyna śmierdzieć podejrzliwością (że ktoś krzywdę uczyni), człowiek reguluje spusty wodne (bo boi się, że ocean czyichś słów, zachowań i czynów może zaszkodzić mikroklimatowi). W tym zastęchłym jeziorku zaczyna pić, narkotyzować się, wpadać w jakieś sekty. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że grupka samobójców z Klubu 27, różnych fanatyków, albo guru ma wyeksponowanego Plutona, albo Neptuna. Bez wzaględu na to, czy się to podoba, czy nie.(...)



(...)Kwestia tego jeszcze, jak się zachowują osobne planety i osobne znaki. Zdecydowanie idę ku kierunkowi, że Neptun oczyszcza "lepiej" niż Pluton, bo pierwszy daje więcej miłości, drugi zaś więcej determinacji i jakiejś obsesji...
Ryby też są znacznie inne niż Skorpion, ten zaś jeszcze inny niż Rak. Różnice między nimi są kapitalne... !



(...)Cała ta "gadka" o nietoksycznym Uranie ma związek z Plutonem i tym co zasygnalizowała Maya nt tego, że opowiada się o toksyczności Plutona i nietoksyczności Urana.
Otóż to - Pluton bywa powiązany ze Skorpionem (mimo wszystko) i ma tendencje do władczości, kontroli, determinacji, jakichś histerii. Natomiast Uran, słusznie powiązany z Wodnikiem, bardzo szybko - ucina, szokuje, zmienia, wywraca do góry nogami. Taka planeta nie umie być toksyczna, gdyż ma "w dupie" wszystkie wpływy...

Pozdrawiam !



Zastanawiam się co w Twojej wypowiedzi aktywowało moje czułki .Wydaje mi się po prostu, że nie ma jednego żywiołu lepszego od drugiego a Twoja wypowiedź potwierdzająca wypowiedź Mayi powiała wartościowaniem, to jest przypisywaniem jakiejś określonej łatki jednemu żywiołowi, albo planecie.(Uran nie jest toksyczny a Pluton tak).Wydaje mi się po prostu, że są toksyczne UKŁADY i że wszystko jest dobre tak długo jak znajduje się w równowadze. Woda jest oczyszczająca gdy działają spusty i wentyle- a jak coś z tymi spustami nie tak, to zaczyna się historia jak to opisałeś wyżej z bajorkiem. Tylko czym są te spusty? To cały horoskop, połączenia między planetami. Sama emocjonalność nie szkodzi, nie szkodzi też kontakt z negatywnymi emocjami- jeśli mają one ujście. Szkodzi brak równowagi, strach i uprzedzenia, choćby do emocji, jakieś blokady. No ale nie ma sensu dyskutować co by było gdyby tej wody nie było- bo wtedy nie byłoby przecież nas. Emocje ma każdy- człowiek z podkreśloną ziemią, ogniem albo powietrzem, oni wszyscy mają emocje, ale różne sposoby ich wyrażania. Ziemia woli konkretne czyny zamiast ach i och (mój znajomy z Księżycem w Koziorożcu np. wyraża swoją sympatię poprzez wykonanie jakiejś przysługi (i w taki sam sposób okazuje mu się przyjacielskość) bo wylewne wyrażanie podziękowań to nie jego działka. Podobnie z moim ojcem- Księżyc w Byku „a co ja za to dziękuję kupię?” . Ogień lubi wielkie tadaa, entuzjazm i wykrzykniki, woda potrzebuje empatii, scalenia dusz, przytulania, czułych gestów, powietrze nasyci się rozmową i ma silną potrzebę, żeby się „wygadać”. Więc byłabym ostrożna ze stwierdzeniami typu, że któraś z planet jest toksyczna, któraś bardziej szkodzi albo „lepiej oczyszcza”. Owszem działają one w inny sposób, na innej zasadzie/płaszczyźnie, ale efekt często jest ten sam- absolutnie natomiast odrzucam wartościowanie, że Neptun jest lepszy od Plutona albo Urana czy w oczyszczaniu czy w czymkolwiek innym- bo każda z tych planet ma określone działanie i cel zahaczające o inne płaszczyzny poznania/postrzegania- wszystkie jednak przynoszą zmiany. To, że na chwilę obecną myślisz, że Neptun lepiej oczyszcza o czymś świadczy zapewne. Za kilka lat to się może zmienić.
Przykład dot. związków bo od związków się ta dyskusja zaczęła: Rozstania na tranzytach Neptuna następują w wyniku deziluzji lub potrzeby odkrycia nowych ideałów; na tranzytach Saturna rozstania są często bo coś nie spełnia już swojej funkcji i jeśli związek pełnił jakąś funkcję, to staje się po prostu niepotrzebny; na tranzytach Plutona bo człowiek nagle odkrywa, że potrzebuje w związku znacznie więcej głębi-i jeśli partner się nie sprawdza no to do widzenia. Dlatego miłość powinna być czysta, bezinteresowna a nawet bez celu (innego niż samo kochanie) co się na prawdę rzadko zdarza, bo ludzie wiążą się najczęściej żeby sobą leczyć własne niedomagania, albo bo koniecznie chcą się rozmnażać, albo bo nie potrafią być sami, ale nie dla samej miłości – i wszystkie takie związki najbliższy ciężki tranzyt rozwali.

Marcuscynicus
    
O:uraniczne związki - 2011/10/29 15:55
Cytat Zaetablack:
Przykład dot. związków bo od związków się ta dyskusja zaczęła: Rozstania na tranzytach Neptuna następują w wyniku deziluzji lub potrzeby odkrycia nowych ideałów; na tranzytach Saturna rozstania są często bo coś nie spełnia już swojej funkcji i jeśli związek pełnił jakąś funkcję, to staje się po prostu niepotrzebny; na tranzytach Plutona bo człowiek nagle odkrywa, że potrzebuje w związku znacznie więcej głębi-i jeśli partner się nie sprawdza no to do widzenia. Dlatego miłość powinna być czysta, bezinteresowna a nawet bez celu (innego niż samo kochanie) co się na prawdę rzadko zdarza, bo ludzie wiążą się najczęściej żeby sobą leczyć własne niedomagania, albo bo koniecznie chcą się rozmnażać, albo bo nie potrafią być sami, ale nie dla samej miłości – i wszystkie takie związki najbliższy ciężki tranzyt rozwali.
--------------------------------------------------------------------------------

Z tym Neptunem uderzającym w zwiazek,. to chyba inaczej jest. Człowiek szuka wtedy czegoś bardziej niezwykłego, romantycznego, zostawia szarą zwykłą relację dla tej wyśnionej, urojonej, co często katastrofalnie się kończy.
Przy tranzycie Plutona z kolei jest chęć zdominowania partnera, przez co druga osoba wije się jak ryba w sieci próbując się uwolnić z więzów.

Niestety kochamy tylko tak jak pozwala na to nasz horoskop i żadne czary mary nie pomogą. Na bezinteresowną miłość mogą sobie pozwolić tylko ci co mają zapisane to w horoskopie.

«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»

Forum astrologiczne: * Astrologia - teoria i praktyka * Horoskopy - interpretacja * Twój horoskop * Funkcjonowanie Astromix.pl * Forum towarzyskie *

Uwaga: Zasady korzystania z Forum Astromix.pl

Ostatnie 40 postówOstatnie 40 wątków
Ascendent i MC - smoczyca Ascendent i MC (1)
O:Astromix Reaktywacja :) - smoczyca horarny z grudnia się sprawdził :) (1)
O:Astromix Reaktywacja :) - Astromix Astromix Reaktywacja :) (21)
O:Astromix Reaktywacja :) - AniaLu10 idealna partnerka (10)
O:Astromix Reaktywacja :) - adam03 Zmartwiona nowicjuszka - 7 kwad ... (6)
O:Astromix Reaktywacja :) - margarett Rozczarowanie (9)
O:Astromix Reaktywacja :) - CzarnaMamba koniunkcja wenus-mars (18)
O:Astromix Reaktywacja :) - dorota40 wezly ksiezycowe (3)
O:Astromix Reaktywacja :) - kaxa81 STRZELEC + BARAN (19)
O:Astromix Reaktywacja :) - ewza Tranzyt Neptuna przez ds i 7 domu (2)
horarny z grudnia się sprawdził :) - margarett prosze i interpretacje (3)
O:Astromix Reaktywacja :) - Profess relokacja (2)
O:Astromix Reaktywacja :) - Astromix czy... (24)
O:Astromix Reaktywacja :) - turandot Prośba o interpretację - związk ... (6)
O:Astromix Reaktywacja :) - Astromix pociąg namiętność satysfakcja s ... (30)
O:Astromix Reaktywacja :) - aneta377 2 dom w synatrii (3)
O:Astromix Reaktywacja :) - sett partnerskie porównanie (7)
O:Astromix Reaktywacja :) - Astromix Tranzyt Saturna przez Ascendent (5)
O:Astromix Reaktywacja :) - sett pomóżcie z chironem :) (3)
O:Astromix Reaktywacja :) - carolinew86 czy mars kwadrat saturn zadziala ? (5)
O:Astromix Reaktywacja :) - koko ROMANS czy odpuścić czy ciągnąć ... (5)
O:Astromix Reaktywacja :) - Astromix solariusz i nie tylko (2)
Astromix Reaktywacja :) - Astromix Czy jest szansa? (8)
O:Muzyka nocą - luppiter Problemy techniczne (3)
O:Zmartwiona nowicjuszka - 7 kw ... - luppiter Anty-Astromix.pl (103)
O:idealna partnerka - gigi Fenomen astrologii (42)
O:wezly ksiezycowe - Astromix dzieci (2)
O:idealna partnerka - gigi O:O co w tym wszystkim chodzi??? (14)
O:idealna partnerka - zetablack czy dobry dzisiaj dzien na powa ... (3)
O:idealna partnerka - zetablack Na stadionie... (1)
O:idealna partnerka - gigi Domy (18)
O:idealna partnerka - Caterina Prośba :-) (8)
O:idealna partnerka - gigi ksiazki artykuly (3)
O:wezly ksiezycowe - ruda77 Czy się zakocham z wzajemnością? (11)
O:Muzyka nocą - ruda77 O:Astrokartokartografia - inter ... (16)
O:Muzyka nocą - ruda77 kiedy? (1)
O:Rozczarowanie - ruda77 Czy to coś na dłużej? (9)
O:idealna partnerka - gigi czy przelamie blokade? (16)
O:idealna partnerka - zetablack kwadratura księżyc-uran (6)
O:Zmartwiona nowicjuszka - 7 kw ... - artais co o nim myślicie? (5)

Pokaż: 48h

Odwiedza nas 18 gości oraz 5 użytkowników: kolab - krysme - Eliza - artfs - Dor1989 -

Kalendarz i pozycje planet

Dzisiaj jest wtorek
22 maja 2012 r
Imieniny obchodzi
Julia, Wiesława, Helena

Aktualne pozycje planet
Słońce  1° Bliźniąt  
Księżyc  12° Bliźniąt  
Merkury  24° Byka  
Wenus  23° Bliźniąt ®
Mars  11° Panny  
Jowisz  25° Byka  
Saturn  23° Wagi ®
Uran  7° Barana  
Neptun  2° Ryb  
Pluton  9° Koziorożca ®
® = retrogradacja

Logowanie

Copyright © 2007-2012 by Astromix.pl
All paintings by Hieronymus Bosch in the PD