|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/22 19:22
Klasyka, na dodatek koniunkcja Słońca z Plutonem, słowem nieokiełznana osobowość.
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/22 20:27
ewelina83 cytat: Coś jest w tym opisie, że złe aspekty Wenus to brak szczęścia w miłości;/ 28 lat, facetów sporo się w życiu przewinęło , na brak powodzenia nigdy nie narzekałam, gorące flirty i krótkie romanse na porządku dziennym i ... ciągle sama. A Wenus ma dwie kwadratury, do Jowisza i do Urana ( no i jedną koniunkcję z Marsem )
Pojęcie szczęścia w miłości (jak sporo innych pojęć) jest względne. Bo czym jest szczęście w miłości dla Ciebie? Znalezienie statecznego ale zwariowanego, takiego, któremu możesz zaufać ale nieprzewidywalnego? Intensywnego ale delikatnego? Takiego al dente? Nie ma co sobie wmawiać, że szczęścia w miłości nie będzie, bo będzie to co ma być- i to będzie doświadczeniem przyjemnym bądź mniej- ale to zależy tylko i wyłącznie od Twojej wiedzy o życiu, ale też- od punktu widzenia. Szczególnie kwadratura Jowisza może dać wręcz obrzydliwe szczęście- gorzej z kwadraturą Urana. Bo taka daje niestałość, przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek lub wielką potrzebę wolności. Ale czy stałość to szczęście a wolność nie? Ksiądz może będzie wodą święconą chlapał jak oszalały i wymachiwał krzyżem, może faktycznie z obawy, że jego owieczka w piekle się straci, może z zazdrości czy jakiegoś zgorzknienia, no ale to jego sprawa przecież...a i Ty nie ksiądz. Wenus z Marsem w VIII domu to będą relacje bardzo intensywne poprzez które się zmieniasz nieodwracalnie, ale też konfrontacja z władzą i manipulacją w relacjach.
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/23 08:17
Ta kwadratura Wenus z Uranem dobrze została ujęta, oj dobrze. Ta niestałość, skakanie z kwiatka na kwiatek to moje drugie imię. Mężczyzna jest fascynujący zwłaszcza wtedy, gdy nie mogę do niego dotrzeć, nie zwraca uwagi. Jak zostanie "zdobyty" to już traci urok, a jak do tego zaczyna mnie osaczać telefonami, propozycjami ciagłych spotkań - duszę się i uciekam. Nie robię tego świadomie, by ranić mężczyzn, by dodać kolejnego do kolekcji zdobytych . Ja zwyczajnie tracę wtedy swoje zainteresowanie taką osobą, a takie ciągnięcie związku na siłę jest dla mnie chore.
W sumie, to ja mam swój własny zakręcony świat i dobrze się czuję sama, z przerwami na jakieś fascynacje, flirciki itp. W obecnym momencie mojego życia chyba nie potrzebuję stałego partnera/męża/dzieci. Ale wiecie jaka jest presja w mniejszych miejscowościach. Kobieta przed 30-stką to już stanowczo stara panna, która jest albo bardzo brzydka, albo bardzo wredna i nikt jej nie chciał, to teraz ma ostatni dzwonek na szukanie. Kogokolwiek. Jutro Wigilia, znów rodzina będzie życzyć mi "obyś wreszcie wyszła za mąż" ale kij im w oko, mogą mnie pocałować w...i tak zrobię, co będę chciała .
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/26 17:09
Koniunkcja Jowisza z Wenus - znam kilka osób z tym aspektem, uważanym za super szczęśliwy, zsyłający bogactwo, szczęśliwe związki, dający przyjazny i hojny charakter... No nie zgodziłabym się z tym. Raczej dodaje takich cech jak lenistwo, interesowność, znane mi osoby z tym aspektem wcale nie są super bogate i nie mają wielkiego powodzenia i szczęścia w miłości, za to potrafią nieźle wykorzystywać ludzi, zawsze są na czyimś utrzymaniu i bardzo lubią się chwalić.
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/26 19:26
smoczyca88 cytat: Koniunkcja Jowisza z Wenus - znam kilka osób z tym aspektem, uważanym za super szczęśliwy, zsyłający bogactwo, szczęśliwe związki, dający przyjazny i hojny charakter... No nie zgodziłabym się z tym. Raczej dodaje takich cech jak lenistwo, interesowność, znane mi osoby z tym aspektem wcale nie są super bogate i nie mają wielkiego powodzenia i szczęścia w miłości, za to potrafią nieźle wykorzystywać ludzi, zawsze są na czyimś utrzymaniu i bardzo lubią się chwalić.
Mają z czego żyć, mają co jeść, a pracują za nich inni. I jeszcze robią to co lubią. Toż to negatywne ma być?
Edytowany przez zetablack: 2011/12/26 19:27
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/26 21:14
Jeśli bycie czyjąś utrzymanką to pozytyw... Jak kto uważa...
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/26 22:27
jesli temu ,co utrzymuje sie to podoba ?????? dwie strony zadowolone ;p
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/26 23:12
smoczyca88 cytat: Jeśli bycie czyjąś utrzymanką to pozytyw... Jak kto uważa...
Właśnie- jak kto uważa . Ocenianie i sądzenie czy tak jest dobrze czy siak, czy bycie utrzymanką jest moralne, czy szczęśliwe w Twoich oczach czy nieszczęśliwe to nie zadanie interpretującego a właściciela horoskopu- dlatego, że energie planet odpowiadają indywidualnemu konceptowi rzeczywistości a nie koniecznie konceptowi osoby interpretującej. Gdyby ludzie nie osądzali, nie wiedzieli z taką pewnością co innych uszczęśliwi i nie uszczęśliwiali ich na siłę, gdyby zajęli się swoim życiem a nie patrzyli na wszystkich dookoła osądzając- to życie byłoby o wiele piękniejsze. To właściciel horoskopu musi żyć z tym aspektem a położenie w znaku, domach, cały horoskop pokaże jak on żyje, czy jest szczęśliwy albo czy raczej ciągle niezadowolony...Ludzie spędzają czasami całe życie próbując żyć w sposób jaki zostało im to wtłoczone, czyli jak inni wyobrażają sobie jak szczęśliwe życie powinno wyglądać i żyją tak, robią wszystko w tym kierunku i ciągle nie odnajdują zadowolenia ani szczęścia- nawet jak odnoszą sukcesy. Dopiero jak uwolnią się od tego, że musi być tak jak widzą to inni, zaczynają się spełniać idąc swoją indywidualną drogą, zaczynają własne życie. Czasami niestety dopiero w późnej starości. Gdyby mówienie komuś jak ma żyć oznaczało konieczność umierania za tą osobę, to od razu tego typu gotowe instrukcje by się skończyły.
Więc patrząc na Jowisza i Wenus z perspektywy obojętnej- te osoby mają co jeść, gdzie mieszkać i nie muszą pracować- w tym sensie Jowisz-Wenus daje ułatwienia, miękkie lądowanie. Ktoś inny nie miałby takiego lądowania- gdyby nie pracował wylądowałby z gołą d... gdzieś pod mostem, więc musi pracować. Te osoby na dobrą sprawę prowadzą życie jak księżniczki. I nie dzieje im się krzywda, w sensie ubóstwo, samotność i nie ma nikogo, kto zapytałby jak się czujesz, co słychać, potrzebujesz czegoś? A, że nie mobilizują się, nie pracują tzn., że za dobre mają te horoskopy, że nie ma tam sprzyjających okoliczności zewnętrznych w postaci kwadratur, lub większych ambicji ale jak im jest z tym dobrze, jak napisała Zgrabna77, to po co to zmieniać? Żeby się Tobie podobało?
PS. Czyjeś nieszczęście zawsze może być Twoim szczęściem. Czasami świadomie, czasami nieświadomie ale sięgniesz po nie. A Jowisz podobnie jak wszystkie planety ma różne oblicza. Czasami wygląda to w horoskopie na pierwszy rzut oka jak lepszy dochód,na prawdziwą mannę z nieba a później okazuje się, że ta manna to testament...
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/26 23:36
brawo zetablack !!! ludzie sa rozni -jednemu pasuje dawac ,drugiemu brac - kazdy ma swoja role
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/27 10:26
Nie zawsze jest tak, ze pasuje to obu stronom... Dam taki przykład: jest rodzina z trójką dzieci ledwo wiążąca koniec z końcem bo tylko mąż pracuje, a żonie z tym wspaniałym aspektem Jowiszowym nie chce się po prostu, ciągle kombinuje i szuka pretekstu żeby nie musieć pracować, z tego powodu są ciągłe kłótnie.. Przez teściów i resztę rodziny jest ciągle mieszana z błotem, czy sądzicie, że jej to się podoba? A Jowisz z Wenus miał dać bogactwo i szczęśliwe małżeństwo?
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/27 11:19
Koniunkcje, szczególnie ścisłe, zawsze będą problematyczne, bez względu na to, jakie planety biorą w nich udział. Obrazowo mówiąc, jest im za ciasno, przepychają się między sobą, każda chce grać pierwsze skrzypce, żadna nie chce stać w cieniu tej drugiej, czy kolejnej. Wartościowe i rozwojowe układy, to trygony pomieszane z kwadraturami, o czym wielokrotnie tu już pisaliśmy.
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/27 12:53
Wniosek z tego taki - jeden aspekt, nawet najbardziej beneficzny nie ześle od razu gwiazdki z nieba... Są różni ludzie i różne sytuacje...
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/27 12:55
smoczyca88 cytat: Nie zawsze jest tak, ze pasuje to obu stronom... Dam taki przykład: jest rodzina z trójką dzieci ledwo wiążąca koniec z końcem bo tylko mąż pracuje, a żonie z tym wspaniałym aspektem Jowiszowym nie chce się po prostu, ciągle kombinuje i szuka pretekstu żeby nie musieć pracować, z tego powodu są ciągłe kłótnie.. Przez teściów i resztę rodziny jest ciągle mieszana z błotem, czy sądzicie, że jej to się podoba? A Jowisz z Wenus miał dać bogactwo i szczęśliwe małżeństwo?
No to może tak. Jeden aspekt jeszcze o niczym nie przesądza- to chyba jest najważniejsze- wszystko zależy od całego horoskopu. Jeśli chodzi o "pasożytowanie". Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, że jedna osoba sama jest czemuś winna- tzn. np. zła żona czy mąż... Zawsze jest ta druga strona, bez której „przestępstwo” by się nie udało. Jeśli mąż pozwala na to żonie, mimo, że trudno wiążą koniec z końcem, to jest moim zdaniem „współwinny” sytuacji. Jeśli teście mieszają ją za to z błotem, to aż temu małżeństwu współczuję- przyczyną tej sytuacji są prawdopodobnie rodzice/rodzina, którzy zrobili z syna d... bo się ciągle w jego życie mieszali i mieszają i teraz on sam nie potrafi poradzić sobie z sytuacją(zakladajac, ze on sam bylby nieszczesliwy z ta sytuacja). Dowodzi tego choćby fakt, że jego rodzice i reszta rodziny nie akceptują jego wyboru (żony) mieszając ten wybór z błotem- co jest moim zdaniem swoistą paranoją, dosyć popularną w naszym kraju. Rodzice zamiast przestać się wtrącać i dać synowi ponosić własne porażki/sukcesy i uczyć się życia, odbierają mu ciągle jeszcze siłę sprawczą- mimo, że ten ma już żonę i trójkę dzieci. On jest bierny, nie przeciwdziała, nie bierze swojego życia w swoje ręce- może nie ma tej siły (bo mu ją rodzice zabrali i ciągle zabierają), ale...
może mu to po prostu odpowiada? Żona jest najwyraźniej z sytuacji zadowolona i mieszanie z błotem jej nie przeszkadza- na szczescie jest najwyrazniej silna. Gdyby przeszkadzało zmieniłaby styl życia ( i moze dopiero bylaby nieszczesliwa?). Poza tym tak długo jak mąż na to pozwala i nic nie podejmuje a jej się tak podoba- i jemu najwyrazniej tez, to czemu ona ma się zmieniać? Żeby teściom i reszcie rodziny odpowiadało?
PS1 Bierność jest przytakiwaniem. PS2 Mała dygresja dot. odbierania siły sprawczej
Prawo, które ma być sprawiedliwe ma jedną wielką lukę- nie uwzględnia praktycznie faktu, ża kat sam jest często ofiarą patologii rodzinnych. Sprawiedliwy wyrok ma polegać na sądzeniu po czyjej stronie leży wina czyli odpowiedzialność. Rzadko kiedy pamiętamy, że przeważnie konieczność sądzenia i karania następuje dopiero gdy rodzice/wychowawcy od pokoleń wywierali wpływ na czyjeś/dzieci życie a sami nie poczuwali się do odpowiedzialniości za nie- czyli m. in. za ten wpływ, który wywierają. Czasem od pokoleń przekazywany jest łańcuch takich zależności, ciągłość spychania odpowiedzialności za swoje działania na otoczenie. Ileś tam pokoleń to funkcjonuje jeszcze, później następuje wynaturzenie i mamy przestępcę. Następnie sądzimy, morderca idzie odsiedzieć i najczęściej nie ma już prawa do wchowywania swoich dzieci- tak, że one mają możliwość trafienia w „lepsze ręce” i wyrwania się z tych chorych zależności- ale tracą rodzinę. Gdyby zniszczyć takie zależności za wczasu, inaczej wychowywać, uczyć odpowiedzialności w szkole, to może dużo mniej byłoby katów i ofiar. Kat uważa się zawsze za ofiarę, bidulę i nieszczęsną owieczkę- właśnie to robi z niego kata. Cały świat jest winien tylko nie on. Kat to człowiek, który nie poczuwa się do odpowiedzialności za swoje czyny, bo nikt mu jej nie wpoił. Kat to często normalna rodzina z sąsiedztwa, która daje dobre rady dzieciom i wie lepiejjak maja zyc. Dlatego przestępca powinien lądować w więzieniu razem z osobami, które go wychowywały na długie lata. Żeby się tam zeżarli. To byłaby odpowiednia kara- dla prawdziwego sprawcy- czyli jego rodziców/wychowawców- i dla samego kata. (Wyjątek: choroby psychiczne.) To nienormalne przecież, że sobie taki morderca odsiaduje sam, spokojnie i jeszcze ma obsługę. A z drugiej strony współwinni- jego wychowawcy, ci którzy tak samo zawiedli siedzą sobie w najlepsze pod sklepem i ciągną wino, które kupują moze jeszcze za pieniądze z pomocy socjalnej.
PS3 Współczuję tej parze wtrącającej się rodziny .
Edytowany przez zetablack: 2011/12/27 12:58
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2011/12/27 13:06
Dobry z Ciebie psycholog, chyba trafiłaś w sedno sprawy.
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2012/01/01 23:51
stargazer cytat:
Zaczynam: Mars w aspekcie z Jowiszem wierzy, że chcieć to móc. Mars w aspekcie z Saturnem wie, że nie zawsze tak jest
w 100% się zgadzam - mam u siebie jedno i drugie 
Sporo jest o Wenus, więc dorzucę coś od siebie:
Wenus-Pluton: głębokie transformacje poprzez związki, silna potrzeba głębokiego, pełnego intensywnych uczuć związku ( krótkie relacje nie wchodzą w grę ) ,bardzo ważne podejście do sexu ( moja siostra też ma ten aspekt i u niej działa podobnie)
Wenus- Słońce: potrzeba 'błyszczenia' i uznania, bardzo ważny wygląd zewnętrzny, łagodne, miłe usposobienie, upodobanie do luksusu, harmonii, unikanie kłótni..chociaż moja siostra ma ten aspekt i - w przeciwieństwie do mnie - kłóci się sporo, jest raczej typem, co jak się gniewa, to potrafi się tydzień nie odzywać, na pewno nie ma łagodnego usposobienia i nie lubi być w centrum tak jak ja..u niej raczej ten aspekt przejawia się w bardzo dużym dbaniem o wygląd, detale ubioru itp
Wenus - Neptun: przyciąganie facetów z 'defektem' jakimś, marzenia o wielkiej miłości itp, szukanie księcia z bajki, wybredność co do partnerów, nierealne oczekiwania wobec związków, potrzeba duchowej, głębokiej więzi z pratnerem
ewelina83:
wow, jestem pod wrażeniem tego, co napisałaś ja mam podobnie z tym, że ciągle sama, po drodze flirty, randkowania, krótkie związki, romanse itp, też na brak powodzenia nie narzekam, ale z tą różnicą, że ja bardzo pragnę stałego związku..marzę o tym, by w końcu zakończyć to skakanie z kwiatka na kwiatek i się ustabilizować..ba, jestem nieszczęśliwa, będąc już tak długo singlem..chciałabym tak jak Ty nie czuć tej potrzeby, ale nie potrafię..Pluton mi nie pozwala nie robię celowo tego..tak wychodzi..jakbym znalazła odpowiedniego faceta dla mnie, olałabym już całą resztę. zdecydowanie bardziej wolałabym stały związek niż te krótkie, ktorych mam serdecznie dosyć..
Pozdrawiam cieplutko w Nowym Roku
gemini
|
|
|
O:Aspekty planet - własne spostrzeżenia - 2012/01/13 17:08
Bystrzak! Ale i kokiet .........dobrze że jest Was dwóch Ten księżyc troszkę uziemia i chyba dobrze bo byłbyś "kryształowym dzieckiem"
|
|