|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 13:42
A co z "kuzynem" z rocznika 1990?
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 13:47
Nie chcę Was rozśmieszać, ale znowu schodzicie na forum towarzyskie Kuzyn 1990 to kuzyn zagraniczny i nie ma nic wspólnego z tym kuzynem. Nie są kuzynami
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 13:51
W sumie nie ma, ale można by tu strawestować popularne powiedzenie i mówić o "kuzynie" w każdym porcie Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłby rozwód z mężem.
Edytowany przez stargazer: 2012/01/09 14:08
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:08
Nie ma nic złego w wielu kuzynach, z drugiej strony pewnie są kuzynki i jakoś to się do przodu toczy
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:10
No, chyba że obie strony są siebie warte, wiedzą na czym stoją i się na to godzą Bo jeśli nie - zdecydowanie lepiej to przerwać.
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:23
stargazer cytat: W sumie nie ma, ale można by tu strawestować popularne powiedzenie i mówić o "kuzynie" w każdym porcie Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłby rozwód z mężem.
Edytowany przez stargazer: 2012/01/09 14:08 Strawestować- dobre, trąci intelektulaną nutą, chociaż nic z tego nie wynika Jednak rozwiąznie już proste (używając eufemizmu) - rozwieść się, a gdzie tutaj astrologia i doswiadczenie zyciowe?
Edytowany przez lisek1711: 2012/01/09 15:19
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:37
Moim zdaniem nawet nie trzeba tu wchodzić w astrologię. Rozwód byłby najuczciwszym wyjściem, choć wiem, że nie zawsze jest to takie proste.
Edytowany przez stargazer: 2012/01/09 14:37
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:38
no coz ,chyba zostane marynarzem hahahaha jesli chodzi o kuzyna, to platoniczne polaczenie
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:38
Najuczciwszym? Według jakich kategorii? Ile informacji na temat tego małżeństwa zgromadziłaś poza dowcipnymi wywodami zgrabnej?
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:44
Choćby po samych wywodach widać, że z tego związku niewiele zostało. Gdyby zgrabna była w nim szczęśliwa, nie szukałaby nikogo na boku. Jeszcze pytanie, jak to wszystko wygląda z perspektywy męża. Może mu to odpowiada, różne są gusta.
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:45
no tak ,dokladnie lisku -zadaje konkretne pytania i zapodaje konkretne wykresy co nie znaczy ze mam nieskonczona liczbe kuzynow -jakos nie zauwazylabym na waszym miejscu ze jest ich az tylu....hmm czyzby ktos wyciagal wnioski na podstawie pewnego mojego postu tutaj ??? na temat nimfomanii?????hmmmm no sa rozne gusta -fakt
a gdybym z ciekawosci chciala porownac sie z DOLPHEM LUNDGRENEM np czy to tez oznaczaloby ,ze jest kolejnym portowym ???? albo ,,kuzynem,,? Edytowany przez zgrabna77: 2012/01/09 14:46
Edytowany przez zgrabna77: 2012/01/09 14:48
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:49
stargazer cytat: Choćby po samych wywodach widać, że z tego związku niewiele zostało. Gdyby zgrabna była w nim szczęśliwa, nie szukałaby nikogo na boku. Jeszcze pytanie, jak to wszystko wygląda z perspektywy męża. Może mu to odpowiada, różne są gusta. Zgrabna jest z nim w wieloletnim zwiazku, facet ma z nią przyzwoitą synastrię, URODZIŁA MU DZIECKO, zakceptował dziecko z poprzedniego związku zgrabnej, przekazuje finanse na utrzymanie zgrabnej i dziecka, przymyka oczy na jej wyskoki. Zbyt mało na przywiązanie i miłość drugiej osoby? Powinno się doradzać rozwód z takim człowiekiem? Do tego zgrabna ani razu nie powiedziała, że to zły człowiek, który zniszczył jej życie. Nie projektujmy. Zgrabna lubi pewne rzeczy i nie zmieni tego mąż, czy jego brak. Ja nie roszczę sobie do tego prawa moralnego, do osądów kto powinien się rozwieść, co więcej widzę, że ten zwiazek ma sens. Cholernie jestem otwarta, tylko nie na taki sposób jak mi dyktuje społeczeństwo, że mam być (pseudo tolerancja).
Edytowany przez lisek1711: 2012/01/09 15:25
Edytowany przez lisek1711: 2012/01/09 15:33
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:51
Tymbardziej ,ze ja tez przymykam oczy  dochodzze takze do wniosku ,ze nawet jesli zdecyduje sie opuscic ,,kraine deszczowcow,, to mojemu mezowi takze bedzie to poniekad na reke , bo po prostu dogadujemy na naszych zasadach ciezko to wytlumaczyc ,ale tak jest
Edytowany przez zgrabna77: 2012/01/09 14:56
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:56
Właśnie dziwi mnie to, że mąż przymyka oczy i rozwód wydał mi się uczciwym wyjściem wobec niego. Ja na jego miejscu nie godziłabym się na takie kombinacje i grę na dwa fronty (a może i więcej). Mam wrażenie, że unieszczęśliwiają siebie nawzajem.
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 14:58
zgrabna77 cytat: Tymbardziej ,ze ja tez przymykam oczy  dochodzze takze do wniosku ,ze nawet jesli zdecyduje sie opuscic ,,kraine deszczowcow,, to mojemu mezowi takze bedzie to poniekad na reke , bo po prostu dogadujemy na naszych zasadach ciezko to wytlumaczyc ,ale tak jest
Edytowany przez zgrabna77: 2012/01/09 14:56
Ale odpowiada to Wam obojgu?
Edytowany przez stargazer: 2012/01/09 15:03
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 15:01
Zylismy 6 lat oddzielnie - zycie czasem samo sie tak uklada- jest jak jest mi jest wygodnie jemu widocznie tez teraz jestesmy razem od ponad pol roku : i tez to nam szczescia nie daje za wielkiego -obustronnie jak widze
Edytowany przez zgrabna77: 2012/01/09 15:02
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 15:01
stargazer cytat: Właśnie dziwi mnie to, że mąż przymyka oczy i rozwód wydał mi się uczciwym wyjściem wobec niego. Ja na jego miejscu nie godziłabym się na takie kombinacje i grę na dwa fronty (a może i więcej). Mam wrażenie, że unieszczęśliwiają siebie nawzajem. Jesteś na jego miejscu? Kiedykolwiek bylaś? Czy te wszystkie przypuszczenia (rady) oparte sa o konstrukcje, które zawsze były tylko projekcjami? Nigdy w zyciu nie odważyłabym się radzić ludziom, których problemów nie znam. Trzeba być dobrych kilka lat w związku ( tak jak w każdej innej branży) zeby wiedzieć coś o wzajemności.
Edytowany przez lisek1711: 2012/01/09 15:10
|
|
|
O:nie chce was rozsmieszac ale ...... - 2012/01/09 15:05
Ok, skoro Wam jest wygodnie, tojuż się nie wypowiadam. Nie byłam w takiej sytuacji, ale znam osoby, które były. Dla mnie pewne zasady są proste, a poziom skomplikowania tego związku nieco mnie przerósł 
Edytowany przez stargazer: 2012/01/09 15:05
|
|