|
|
O:Merkury w VIII domu - 2009/04/25 19:45
jak to bedzie z tym rokiem 2012 .. to pozyjemy.. zobaczymy..
|
|
|
O:Merkury w VIII domu - 2009/04/25 19:47
a ci co przezyja to opowiedza
|
|
|
O:Merkury w VIII domu - 2009/04/25 20:58
Seiw to wlasnie MY bedziemy
|
|
|
O:Merkury w VIII domu - 2009/04/26 14:04
Póki co - Weres spuchł, nadął sie i zakochał najwyraźniej we własnym geniuszu i jak mniemam - jest osobą, która z największym namaszczeniem czyta własne przemyślenia. Zdaje się też, że po kilku dobrych występach, odjechał w krainę kosmo-weresa, ma chłop swoje zdanie i osobiście się z nim zgadza. Są chwile, gdy przypomina Suligę, który tworząc upiorną talię kart tarota - jednocześnie wzniósł się na szczyty miłości do "ja". Nie mam nic do Weresa, bo i cóz mam mieć. Odwalił kawał dobrej roboty lecz zagubił chyba umiar w transcendentalnj ekspresji ego. Wybaczcie jeśli urażam czyjeś uwielbienie do niego. Mnie zęczył.
Wciąż jestem zdania, że wyzbywając się pragnień zblżamy się do prawdy nieco wiekszej niż dostatek materii. Oczywiście - piękno, przyoda, dbałość o życie i zdrowie, szacunek do własnego ciała i ducha - po stokroć tak. Nie ulegajmy jednak misyjnym zapędom czy też uwielbieniu ego bo oddalimy się od tego, co ważne. To moje zdanie i znów wybaczcie jeśli kogoś urażam, nie to mam na celu.
Kataklizmu wiekszego niż juz dotykające ziemnię natomiast nie spodziewam. Szaleją huragany, ogień trawi lasy, wody zatapiają domy. Apokaliptyczne wizje ludzkość mnoży od zarania dziejów. Kosmiczne kolizje - tak. Nie mamy szans z asteroidą ani wpływu na to jak długo słońce nam pogrzeje. A może i mamy? Czy koniec końców bedzie tym, co sobie wyobrażamy? Też wątpię.
ASTROMIXIE - czyż wielkością samą w sobie i genialnym mechanizmem nie jest "przenikanie małego w duże" i odwrotnie? Wszechświat, który wciąż ciężko nam ogarnąć może być jednym atomem zaledwie składającym się na inny organizm. Ten zaś także może być ledwie jednym atomem znacznie większej kombinacji.
|
|
|
O:Merkury w VIII domu - 2009/04/26 14:18
no wlasnie podoba mi sie ze teoria ze tak naprade chodzi o nasze egzystencjie, w rzeczonym czasie uklad egzystencjonalny ma ulec zrsetowaniu, majowie wiedzieli co i jak podobno. okaze sie juz bardzo niedlugo ja kto bedzie wygladac, mamy dwie drogi,po zaistniaklej sytucaji na swiecie widze ze ci co maja uprzywilejowana pozycje nie beda chcieli jej oddac, ale z drugiej strony toche przesadzili z wykorzystywaniem ludzi, a jak wiemy im bardzie wykorzystuja tm bardziej narasta bunt, zreszta jestesmu o konca cyklu plutona wiec bedzie sie dzialo, dlaczgo ludzie nie maja pracy, obecny system sie nie sprawdzil, produkowano duzo, i nagle sie urwalo(chodz ta produkcje mozna by kontynuowac. ukladu planet wskazuja na te przemiany a obserwujac mozna zauwazyc ze te zmiany nadchodza, astrologowie juz mowil o tym duuzo wczesniej, no ale cos w koncu astologia to czarna magia, ktorej nawet kosciol zakazywal(dlaczego, no bo majac takie mozliwosci informacji na przyszlosc mozna manipulowac i zdobywac wladze) A co do ziemi samej w sobie, kiedys ogladalem program o geologi i warstwach geologicznych w amazoni, padlo tam takie stwierdzenie ktore bardzo mi zapadlo w pamieci, zyja tam jaies drobnoustoje (niestety szczgolow nie pamietam) ktore sa uzaleznione od jakiegos tam pierwiastka ktorego jest woiecej albo mniej w atmosferze no i wtedy ich tez jest wiecej albo mniej, konkluzja jest taka ze ziemia potrafi sama sie regulowac, zmienia sue temperatura cisnienie itp, az w koncu czynnik ktory zagraza calemu ukladowi zostanie wyeleminowany, ciekawe jest to ze duze wachania we wszytkim beda coraz wieksze. to jest tylko czesc obrazu wiekszego problemu.
|
|