|
|
Zazdrość - z czym to się je? - 2009/05/22 21:16
Kto mi pomoże odpowiedzieć na pytanie: Czym jest zazdrość w związku dwojga ludzi? Załóżmy, że związek jest trwały - sformalizowany, lub nie. Jakie zachowania są dozwolone, jaki poziom zainteresowania innymi osobami jest do przyjęcia i jaki sposób okazywania tego publicznie nie grozi zranieniem uczuć tej najbliższej sercu osoby? Wreszcie, czy zazdrość to pozytywne uczucie, podnoszące atrakcyjność w związku i czyniące go ciekawszym, czy też jest oznaką problemów partnerskich i prowadzi do destrukcji związku? No i czy swoje fascynacje i zdrowe zainteresowanie innymi kobietami/mężczyznami ujawniać przed partnerką/partnerem, czy lepiej trzymać język za zębami? Kto się podzieli ze mną swoimi spostrzeżeniami?
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/05/23 02:51
Mam parę spostrzeżeń na ten temat, ale skąd wzięło się akurat takie pytanie?
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/05/23 10:26
zadzrosc jest trucizna, produkowana w jakies czesci zwiazku ktora nie dziala dobrze. Jesli sie pojawia to znaczy ze nie prawdziwej milosci z obu stron.
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/05/23 10:30
Astromechaniku - gwiezdnych spraw techniku?
Zazdrość bardziej w głowie psowa Tobie Niż jej w głębi leżąc ... na wątrobie
Zazdrość to nieodłączny element miłości, który dopóki nie jesteśmy doskonali, będzie jej towarzyszył. Dopóki płynie z czystych uczuć, jest objawem tęsknoty, pragnienia, pożądania tej ukochane osoby - jest zrozumiała i niesie wiele potwierdzeia atrakcyjności w oczach wybranki. Gdy natomisat niesie potrzebę chęci posiadania, zamknięcia na własność, odizolowania i dąży do abstrakcyjnej formy bycia razem - jest złym, destrukcyjnym uczuciem, które wyniszcza oboje. Gdzie leżą granice? To "zdrowo" myślący i czujący człowiek - sam wie. Z pewnością są przekroczone gdy na opak z kulturą, gdy ujawnia sie niepewność co do atrakcyjności wybranej osoby, gdy żądze zaślepiają oczy i w wielu innych sytuacjach. Co robić ? Myśleć. Być delikatnym i subtelnym w analizie zachowania. Uczyć się rozumieć i współodczuwać. Przede wszystkim - nie czyń drugiemu co i Tobie nie miłe. Zazdrość w końcu płynie z dobrych uczuć i wymaga dojrzałości i mądrości w "jedzeniu jej". Każda osoba ma indywidualne problemy i mogą one wpływać na siłę oraz rodzaj zazdrości. Trzeba więc dostosować spojrzenie do lęków tej osoby i zrozumieć podłoże. Każdy chce żyć szczęśliwie i być wolnym od strachu. Zazdrość to także lęk, z którego warto leczyć uzdrawiając często stare, zakurzone sprawy. Najważniejsze, by nie była niszczycielską siłą, krórej źródłem jest zachwiane emocjonalne o chorobowych korzeniach lub po postu - agresywny i dominujący charakter. Miłość radzi sobie z zazdrością. Zawsze znajduje na nią sposób, gdy oboje kocha. I gdy jest to wolne od poważniejszych wpływów - jak wspomniane stany chorowbowe, które wymagają terapii. Zazdrość krzywdzi także tego, kto zazdrości. To poważna sprawa gdy wymyka się spod kontroli. Najważniejsze - kochać. Wszystko zostanie uleczone tym najsilniejszym eliksirem świata
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/05/23 18:27
Najważniejsze - kochać. Wszystko zostanie uleczone tym najsilniejszym eliksirem świata Amen . Ale może lepiej odnieść się do przyczyn, niż leczyć skutki, czyli zastanowić się nad źródłami zainteresowania tym trzecim, lub tą trzecią. Ludzie spełnieni w związku raczej nie próbują ściągać na siebie wzrokiem spojrzeń innych osób, lub zachowywać się dwuznacznie. Prawdopodobnie każde "podejrzane" zachowanie partnera, choćby wyglądało na zwykłą serdeczność ma w sobie podtekst erotyczny i może być zalążkiem zdrady. Partnerzy szczęśliwi ze sobą, zaspokojeni emocjonalnie i seksualnie, chyba nie mają zwykłej ochoty na jakiekolwiek fascynacje, czy pseudoczułości wobec osób trzecich. Czyli, jeśli nie chcesz być zazdrosny, dbaj o swojego partnera najlepiej jak potrafisz, a jeśli nie chcesz by on robił Ci sceny zazdrości, wymagaj od niego, żeby zadbał o Ciebie. Od czubków palców u nóg, po cebulki włosów na głowie. Niektórych oczywiście kręci, jak inni "lecą" na jego partnera, ale w tym przypadku chyba bardzo szybko rodzą się złe emocje
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/05/23 19:08
Otóż to, Astromixie. Zazdrość i wszystkie inne stany mocnych uniesień o niebezpiecznym ładunku należy spożywać jak chłodnik z botwinki - na zimno. Przyczyna musi istnieć skoro ma miejsce skutek. I w pełni zgdzam sie, że kochający i czujący się prawdziwie kochani - potrafią żyć szczęśliwie nie dręcząc siebie wzajemnie zazdrością. I to jest właśnie siła tego wspaniałego eliksiru
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/05/23 19:12
No to po maluchu!
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/27 22:04
Astromix cytat: No to po maluchu! Powiedział chłop wyciągając jaja z sieczkarni
Przepraszam nie mogłam się oprzeć - zawsze mnie to smieszy
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/27 22:12
Val - bardzo dobrze opisane Tylko moim zdaniem każdy partner postrzega zazdrość ze swojej strony i wcale druga połówka może tak tego nie odbierać. Chodzi mi głównie o tę "chorobliwą" stronę zazdrości. Cieszę się, że moja zazdrość jest tą dobrą zazdrością. Tęsknię, marzę, pragnę. Nie porafię zamknąć kogokolwiek w złotej klatce. Czy to wada? Nie wiem. Staram się by tą dobrą zazdrością "zarazić" tę drugą osobę - nie naciskam Ech trochę się zadumałam
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/27 23:03
Astromix cytat: No to po maluchu! lukasia cytat: Powiedział chłop wyciągając jaja z sieczkarni
Przepraszam nie mogłam się oprzeć - zawsze mnie to smieszy
A potem zaniósł je do swojej kobiety i wręczając powiedział: "A key to a woman hart is an unexpected gift at unexpected time."
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/29 08:31
Hahahahaha - auć
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/29 08:36
Hahahahaha - auć Jeśli tak mu powiedziała, to miała kobitka poczucie humoru
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/29 10:08
Poczucie humoru to może i miała. Gorzej z tym co przyniósł
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/30 18:26
seiw napisał: zadzrosc jest trucizna, produkowana w jakies czesci zwiazku ktora nie dziala dobrze. Jesli sie pojawia to znaczy ze nie prawdziwej milosci z obu stron.
wg mnie powyższa wypowiedz zakłada że mamy dana miłość raz na zawsze i druga osoba do nas przynależy ... a tak nie jest
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2009/06/30 22:48
Z zazdrością jest moim zdanie tak " źle jak jest i jeszcze gorzej jak jej nie ma ".
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2010/12/10 23:30
Wygrzebalam znow stary watek, ale zdaje mi sie on tak ciekawy
Jesli chodzi o zazdrosc to ja mam z nia tyle doswiadczenia, ze jak samo te slowo slysze to mi wlosy deba staja. Z kilkuletnich obserwacji pewnego zazdrosnego obiektu wywnioskowalam, ze obiekt sam by taka zazdroscia nie zapalal, gdybym potrafila na niego spojrzec z gory, z wyrozumieniem, aczkolwiek nie wytykaniem obiektowi jego slabosci, gdyz to rzuca sie samcowi na dusze jak rdza. Rola kobiety jest bardzo odpowiedzialna i jesli kobieta chce sobie zachowac samca u boku, musi zwracac uwage na jego wady i pomagac mu je pielegnowac, nie zeby sie rozrosly , a zeby sie wygoily, niczym rany po powstaniu listopadowym. Ja swego czasu jeszcze tego nie rozumialam, bo dla mnie chlop mial autorytarne stanowisko, a raczej ja go upchnelam na tym stanowisku, bo mi sie tak podobalo. Chlop okazal sie jednak zazdrosny. O wszystko. Szczescie mialam, ze mi powietrza z pluc nie wysysal i nie oferowal siebie do wdychania. On chcial byc dla mnie wszystkim. Matka, siostra, ojcem, bratem, chlopem, ksiazka, przyjaciolka... No co tu dużo mówić. Ambitny chlopak. Z czasem spostrzegłam, że miał on problem zaufać drugiemu człowiekowi. Wynikało to z wychowania, rodzina żyła tylko dla siebie, bez przyjaciol, bez nikogo- tylko gornik, zona gornika i dzieci. Obserwowany obiekt został w przeszlosci w paskudny sposob przez kobiete opuszczony. (Doszly mnie sluchy, ze tez przez zazdrosc, ale to plotki, wiec nic pewnego.)Dodatkowo jako dziecko wywieziony za granice i wrzuony do szkoly bez znajomosci jezyka. Okazalo sie, ze byl to ciezki czas, bo doswiadczył innosci, i posmakowal czym sie to konczy. Czul sie nieraz sponiewierany i zaczal hodowac kompleksy. Wielkie, meskie ego i kompleks nizszosci, daje potrzebe ciaglych dowodow milosci. Ja dolewalam tylko oliwy do ognia , bo jak mnie zadreczal glupimi pytaniami, to zamiast go uspokoic, czulam sie dotknieta i urazona. Pozatym od tych ciaglych przesluchan, sama zaczelam wierzyc, ze robie cos zle, ze powinnam wiecej czasu z nim spedzac. Tracilam pewnosc siebie do tego stopnia, ze podczas „przesluchan” moj glos drzal i nie potrafilam, badz nie chcialam mu patrzec w oczy. Weszlam w role winnej. On to czul, i doszedl do wniosku, ze jak ja sie tak czuje, to ze cos musze miec na sumieniu. Niestety moja duma byla do tego stopnia urazona jego brakiem zaufania, ze zaczelam go nienawidzic. I to byl taki diabelski mlyn.
Podsumowanie Odrobina zazdrosci wprowadza troche dynamiki. Mysle, ze fajnie jest miec partnera, z ktorym mozna rozmawiac otwarcie o innych kobietach/mezczyznach, ale niestety nie powinno sie z kazdym. Powyzszy objekt chyba zwariowalby zupelnie.
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2010/12/11 11:35
Odrobina zazdrosci wprowadza troche dynamiki. Mysle, ze fajnie jest miec partnera, z ktorym mozna rozmawiac otwarcie o innych kobietach/mezczyznach, ale niestety nie powinno sie z kazdym. No cóż, jeśli to luźna znajomość, to zazdrość będzie objawem kompleksów u jednej, czy drugiej strony. W związku musi być zaufanie i zrozumienie, żeby bez emocji i lęku rozmawiać o tych "trzecich". To chyba jest oznaka dobrego dopasowania, jeśli takie tematy nie psują klimatu między dwojgiem ludzi, a wręcz służą lepszemu zrozumieniu.
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2010/12/12 12:26
zetablack cytat:
Chlop okazal sie jednak zazdrosny. O wszystko. Szczescie mialam, ze mi powietrza z pluc nie wysysal i nie oferowal siebie do wdychania. On chcial byc dla mnie wszystkim. Matka, siostra, ojcem, bratem, chlopem, ksiazka, przyjaciolka... No co tu dużo mówić. Ambitny chlopak. Z czasem spostrzegłam, że miał on problem zaufać drugiemu człowiekowi. Konfrontacja tego co napisałaś z Twoim horoskopem utwierdza mnie w przekonaniu, że położenie i aspekty do Słońca mówią więcej o partnerze w horoskopie kobiety niż tradycyjnie interpretowana w tym kierunku Wenus. Straszny tłok przy tym Twoim Słońcu, a Saturn i Pluton to najbardziej zazdrosne planety. Obawiam się, że nieświadomie dajesz powody do zazdrości, choćby koniunkcja Marsa i Neptuna, która może stwarzać wrażenie że jesteś niezdecydowana, działasz w niejasny dla innych sposób, chaotycznie, dwuznacznie. Gdzieś tam chyba pisałaś, że w zakulisowych działaniach nie ma nic z gruntu złego, no cóż, pewnie taka naturalna potrzeba, ale nie oczekuj, że Twoi faceci przejdą nad tym do porządku dziennego, bo to by znaczyło, że w ogóle się Tobą nie interesują.
|
|
|
O:Zazdrość - z czym to się je? - 2011/09/02 19:32
zazdrosc to wstretny robal ,który niszczy zwiazek zwykle nie chodzi tylko o druga plec ,ale o popularnosc wi talnosc sukcesy zazdrosc to przedewszystkim kompleks nizsosci chec przytłoczenia drugiego człowieka i udowodnienia mu ja jestem lepszy gdzie tu miłośc i akceptacja radość z sukcesów partnera brrrrrrrrrr to jest złe przeżyłam to nikomu nie życze
|
|