|
|
Weekendowa pełnia - 2010/01/28 19:24
Pełnia - kulminacja w sobotę o 7:19 - może dać się szczególnie we znaki tym którzy mają w horoskopie czułe punkty około 10 stopnia Lwa, Wodnika, Byka i Skorpiona. W sąsiedztwie pełni opozycja Wenus i Marsa może dodatkowo skomplikować samopoczucie i relacje towarzyskie.
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/28 19:44
Najpierw zaćmienie, teraz pełnia a wszystko to dotyka moich planet. Tym razem otrze się o mój ascendent.
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/28 19:59
hm ... to chyba musnie trygonem i sekstylem do mojej wenus i chirona .... o ile dobrze patrze ... ciekawa czy coś to przyniesie ... a czego się można spodziewać?
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/28 20:00
właśnie?
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/29 10:38
hehe, dzieki za wieści. a więc pełnia, na którą zawszę mocno reaguję, z marsem na mojej wenus i ascendencie, w opozycji do tranzytujacej przez descendent wenus . już teraz czuję się jakbym siedziała na krześle elektrycznym i miała na nim za chwilę wylecieć w kosmos. przywiążę się więc do szafy, zaknebluję, wyłacze telefon i zabarykaduje w domu, żeby komus lub choćby sobie nie zrobić kuku.
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/29 16:02
... a czego się można spodziewać? W czasie pełni wszystkiego się można spodziewać, ot, choćby wizyty tajemniczych gości Znany wokalista z Trójmiasta najwyraźniej o tym nie wiedział... http://www.youtube.com/watch?v=JT0QC_lJZP0
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/29 17:02
ja podczas pelni jestem mega nerwowa i pobudzona, wiec lepiej schodzic mi z drogi, zazwyczaj tez zle spie i mam dziwne sny
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 03:36
Od około tygodnia chodzę poddenerwowana i boję się własnego cienia. Moja babcia uświadomiła mnie, że nadchodzi pełnia Księżyca. Znając siebie, wiem, że nigdy w tak drażliwy sposób nie reagowałam na pełnię. W końcu zajrzałam w tranzyty i bum!!! Księżyc siedzi na mojej natalnej Wenus i ASC we Lwie, a w opozycji kłania się Słoneczko. Na dodatek tranzytujący Mars robi koniunkcję do mojej Wenus i ASC, a tranzytująca Wenus czai się w opozycji. I obie te opozycje znajdują się w kwadracie do mojego urodzeniowego Węzła Północnego oraz Lilith. No właśnie ten cień... Doszło do tego, że raz parę dni temu wpadłam z latarką w dłoni do mojego ciemnego pokoju w poszukiwaniu włącznika światła, w obawie, że nagle COŚ znienacka może na mnie wyskoczyć z ciemności. 
Myślę, że to jedna z mniej liczących się konsekwencji tych tranzytów, o ile one w ogóle są sprawcami tego zamieszania. Przed chwilą przejechałam się na osobie, którą uważałam za naprawdę wartościowego człowieka. Zagrał poniżej pasa i nawet nie czuje się winny... Wybuch był wielki. Pokrzyczałam na niego, obrażałam, a w końcu starałam się wyjaśnić, a po nim spływa to, jak po kaczce. Kolejne, tym razem bardzo bolesne, rozczarowanie, które o dziwo przyjęłam lejąc prawdziwie łzy, ale tyle, co kot napłakał. Tak sobie myślę, że z wiekiem odporność wzrasta, a kiedyś to bym płakała i płakała. 
Pal to licho! Musi być dobrze i już!
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 04:41
Źle to zabrzmiało. Miało być tak: Wchodząc do ciemnego pokoju, by po omacku włączyć światło, po drodze odpaliłam latarkę, by nie dać się zaskoczyć...
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 11:36
Też chyba źle - może tak: Skradając się po omacku do włącznika światła nagle zapaliłam latarkę, bo przerażona poczułam, że coś czai się w ciemności i czeka na mój kolejny krok, żeby na mnie znienacka naskoczyć!
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 17:10
Chyba w zeszłym roku latem (parterowy dom pod lasem na zadupiu) obudziłem się w środku nocy i zanim się na dobre ocknąłem, to zobaczyłem w otwartym oknie cień głowy kogoś stojącego pod moim oknem - a to tylko kotek sąsiadów usiadł sobie na parapecie mojego okna. Też mi nie było do śmiechu
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 17:36
Astromix cytat: Chyba w zeszłym roku latem (parterowy dom pod lasem na zadupiu) obudziłem się w środku nocy i zanim się na dobre ocknąłem, to zobaczyłem w otwartym oknie cień głowy kogoś stojącego pod moim oknem - a to tylko kotek sąsiadów usiadł sobie na parapecie mojego okna. Też mi nie było do śmiechu 
To "zadupie" mnie rozwaliło...
No to jeszcze jedna ciekawa sytuacja. To było parę lat temu. Postanowiłam, a wręcz byłam zmuszona do tego przez swoją dumę, sama wracać z miejsca, w którym najwyraźniej nie chciałam już dłużej przebywać. Noc, ciemno, cicho i straszno. A jakby tego było mało, to ta noc nie była całkiem taka zwykła, bo była andrzejkowa, czyli wróżby, duchy i inne strachy. I właśnie trafiło mi się tak, że akurat równo o północy musiałam kroczyć jezdnią, która była otoczona przez straszny, ciemny las. Tego się nie da opisać, to trzeba poczuć. Każdy najmniejszy nawet krzaczek w ciemnościach urastał do rangi seryjnego zabójcy, monstrum, UFO czających się na swoją ofiarę.
Zwłaszcza że tak przedzierając się przez te chaszcze w moim zadupiu, non stop przywoływałam na myśl pewien nieprzyjemny incydent, który parę lat wcześniej miał miejsce właśnie w noc andrzejkową o północy... Uuuuu...
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 17:43
To ja kiedyś sobie szedłem ciemną nocką taką właśnie drogą w Ustrzykach Górnych i z tej ciemności wypadł na mnie duży wilczur
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 23:10
Spokojnie. Z tym zadupiem chodziło mi tylko o to, że takie prześmiewcze słówka, wtrącone w wątki traktujące o dość poważnych sprawach, po prostu mnie rozbawiają: zadupie, pipidówa, kant (wiadomo czego), przychlast. Sama takich używam w rozmowach dość często i gęsto, bo są zabawne i dlatego je lubię. 
Z tym duchowym wymiarem chodzi o to, że działy się niestworzone rzeczy, jakby nie z tego świata, np. warczący pies ze zjeżoną sierścią, wpatrujący się w okno pokoju ciemną nocą tuż przed północą (pokój na piętrze, a okno około 10 metrów ponad poziomem ziemi, to czego on tam szukał w ciemnych przestworzach?).  A w międzyczasie odgłos dzwonków wietrznych dobiegający tuż zza okna w innym pokoju, kiedy ja wiem, że nie mam tam zamontowanych żadnych dzwonków wietrznych (w dodatku na piętrze na zewnątrz - absurd) i żaden mój sąsiad też nie posiada żadnych dyndających rurek przyczepionych do czegokolwiek na swoim podwórzu.
No to miałeś przebojową noc, ale wiadomo, że faceci lepiej sobie radzą w takim trudnym położeniu, bo kobietki w takich momentach to raczej szybko wymiękają.
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 23:14
Dopowiem, żeby nie wprowadzić w błąd: to był mój pies, znajdował się w moim pokoju i gapił się przez okno w ciemność, szczerząc kły, jakby się czegoś bał.
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 23:19
No, pieski to czują takie rzeczy. Co do radzenia sobie, to zależy od kobietki. Oj są różne kobietki, niektóre czują takie metafizyczne sprawy bardzo mocno - aż strach
|
|
|
O:Weekendowa pełnia - 2010/01/30 23:24
Warto się znaleźć w takich granicznych sytuacjach metafizycznych i realnych, żeby poznać swoje reakcje - mogą być dla nas zaskakujące.
|
|